Nie udało się piłkarzom Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 Łomża przedłużyć serii zwycięstw do pięciu z rzędu. W spotkaniu rozegranym dziś w Kętrzynie, tamtejsza Granica pokonała biało-czerwonych 2:0 i odrobiła stratę trzech punktów do naszej drużyny. Z kolei ŁKS nie wykorzystał potknięcia liderującej Mrągowii, która tylko zremisowała z Wissą Szczuczyn, by zmniejszyć dystans do jednego punktu. Po 10. kolejce spotkań III Ligi ŁKS spadł na 3. miejsce w tabeli, a wyprzedziła nas Olimpia Zambrów, która pokonała na wyjeździe swoją imienniczkę z Elbląga 1:0.
ŁKS rozpoczął mecz w swoim stylu, czyli atakując bramkę przeciwnika. Już w pierwszej minucie w polu karnym gospodarzy został powalony Przemysław Olesiński, jednak sędzia nie zareagował na to zdarzenie. Chwilę później Łukasz Grzybowski próbował z rzutu wolnego zaskoczyć dobrze znanego z występów w bramce ŁKS-u Przemysława Masłowskiego, ale piłka po jego uderzeniu poszybowała wysoko nad bramką.
W 12 min. uderzenia z dystansu spróbował Marcin Truszkowski. Również ten strzał był niecelny. Dopiero w 18 min. udało się zmusić Masłowskiego do najwyższego wysiłku. Dokonał tego Bartosz Sulkowski strzałem z rzutu wolnego, jednak golkiper Granicy piękną paradą uchronił swój zespół od straty bramki.
W 24. min natomiast to miejscowi byli bliscy zdobycia pierwszego gola, a dokładniej Paweł Kowalewski uderzył futbolówkę w kierunku bramki Daniela Iwanowskiego. Na szczęście dla ełkaesiaków, piłka po nogach naszych obrońców przeszła tuż obok słupka.
Co nie udało się kilka minut wcześniej, to stało się w 28 min. Piłkarze Granicy przed polem karnym ŁKS-u wymienili kilka precyzyjnych podań, a Kacper Rałowiec wykończył całą akcję celnym strzałem i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
10 minut później w roli głównej, niestety niechlubnej, wystąpił Artur Urban. Łomżyński obrońca sfaulował rywala we własnym polu karnym i spowodował, że sędzia zdecydował o rzucie karnym dla gospodarzy, jednocześnie karając Urbana żółtą kartką. Piłkę na 11 metrze ustawił sobie Kowalewski, podszedł, strzelił i trafił w poprzeczkę. Niestety, ŁKS-owi nie udało się wprowadzić kontry, a po szybkiej stracie w środku pola nie zdołali również "pozbierać się" w obronie. Piłkę otrzymał Kowalewski i tym razem już trafił podwyższając wynik na 2:0.
W końcówce pierwszej połowy gospodarze wcale nie zamierzali się cofać i czekać na własnej połowie. Bronili się najlepiej jak to możliwe, czyli atakując. Strzały na bramkę Iwanowskiego mnożyły się, ale wynik pozostał bez zmian i na przerwę piłkarze zeszli przy stanie 2:0 dla Granicy.
Od początku drugiej połowy ŁKS musiał coś zmienić w swojej grze i trener Sławomir Kopczewski doszedł do wniosku, że może zmiany w składzie spowodują również zmianę sposobu gry. Od 45 minuty w miejsce Olesińskiego i Laskowskiego na boisku pojawili się Bartosz Stachelski i Hubert Karwacki. Choć ŁKS prowadził grę i przeważał na boisku, to oczekiwanej zmiany w wyniku, ta roszada nie przyniosła. W 62 minucie Macieja Malinowskiego zmienił na boisku Adrian Mleczek, lecz i ta zmiana niczego dobrego nie wniosła do gry podopiecznych trenera Kopczewskiego. Ostatecznie ŁKS przegrał to spotkanie i zrobił krok w tył czyli spadł na 3. miejsce w ligowej tabeli.
- Mieliśmy swoje okazje w pierwszej połowie, zwłaszcza w pierwszych 25 minutach, ale żadnej nie udało się wykorzystać. Natomiast Granica wykorzystała nasze błędy, takie chwile słabości i strzelili nam dwie bramki. Szkoda, że nie udało nam się wykorzystać potknięcia Mrągowii, ale żaden zespół nie ma abonamentu na wygrywania. Przed nami tydzień ciężkiej pracy, by w meczu u siebie odbić sobie tę porażkę - powiedział po meczu trener Sławomir Kopczewski.
Granica Kętrzyna - ŁKS 1926 Łomża 2:0 (2:0)
Bramki: Rałowiec 28, Kowalewski 39
Granica: Masłowski, Kowalewski, Wójnicki, Mazurowski, Nałysnyk, Połeć (56 Rałowiec M.), Rałowiec K. (71 Piątkowski), Aleksandrowicz, Garbarcik, Bobrowski, Korowaj
ŁKS: Iwanowski, Malinowski (62 Mleczek), Urban, Tarnowski, Sulkowski, Grzybowski, Bernatowicz, Olesiński (45 Stachelski), Ambrożewicz, Laskowski (45 Karwacki), Truszkowski