Wczoraj amfiteatr nad rzeką w Nowogrodzie, położony tuż obok Skansenu Kurpiowskiego, stał się prawdziwą stolicą polskiego folkloru. To właśnie tam odbyły się XXXIII Ogólnopolskie Dni Kultury Kurpiowskiej – wyjątkowe święto muzyki, tańca, śpiewu oraz tradycyjnej gwary. Wydarzenie od lat przyciąga tłumy miłośników kultury ludowej, a wczorajsza edycja dobitnie udowodniła, że dziedzictwo Kurpiów nie tylko nie zanika, ale promienieje na cały kraj
Na nowogrodzkiej scenie ruch panował od rana. Logistyka takiego wydarzenia to spore wyzwanie, bo przez amfiteatr przewinęło się około 250 wykonawców, co daje jakieś 60 tak zwanych podmiotów wykonawczych. Co ważne, impreza dawno już przekroczyła granice regionu. Do Nowogrodu zjechali muzycy i śpiewacy z okolic Mazowsza, Warmii i Mazur oraz oczywiście z samego powiatu łomżyńskiego i Podlasia.
Rywalizacja toczyła się w 11 kategoriach. Na scenie miksowali się wszyscy: od kilkulatków, przez młodzież szkolną, aż po dojrzałe kobiety i seniorów, którzy dla młodych są żywą encyklopedią tradycji. Zobaczyliśmy i usłyszeliśmy kapele ludowe, solistów, instrumentalistów oraz wokalistów.
W kuluarach najwięcej mówiło się jednak o tożsamości. O tym, jak zmieniło się postrzeganie bycia Kurpiem na przestrzeni pokoleń.
- Pamiętam, jak rozmawiałam z jedną z Kurpianek, która powiedziała mi kiedyś, że był taki czas, że nie można było się przyznać do tego, że jest się Kurpiem. Czasem to było nawet zawstydzające. Drodzy Kurpie, drogie Kurpianki, macie się czym pochwalić, macie się czym poszczycić. Gratuluję wam tego - mówi nam posłanka Alicja Łepkowska-Gołaś.
Dziś ten kompleks całkowicie zniknął. Najlepszym dowodem były dzieciaki dumnie biegające w tradycyjnych, kurpiowskich strojach. Dla wielu była to też ucieczka od przebodźcowanego świata smartfonów.
- Nie było telefonów, nie było telewizji. I myślę, że to były wspaniałe czasy, do których warto chociażby tego jednego dnia wrócić - zauważa burmistrz Nowogrodu Grzegorz Palka.
W podobnym tonie wypowiadali się samorządowcy, kładąc nacisk na to, że bez pamięci o korzeniach trudno budować cokolwiek trwałego:
- Jeśli my nie będziemy pamiętać o naszej historii, o naszej kulturze (...) no to przyszłość nasza jest niepewna. W związku z tym jesteśmy skazani na to – żeby w cudzysłowiu skazani na to – żeby właśnie tego typu przedsięwzięcia, tego typu imprezy organizować - mówi starosta łomżyński Lech Szabłowski.
Kto chciał na chwilę uciec od festiwalowego zgiełku i muzyki, szedł parę kroków dalej, za bramę Skansenu Kurpiowskiego. Wczoraj to miejsce działało jak magnes na ludzi szukających wyciszenia, ale też konkretnej wiedzy. Skansen przygotował warsztaty i spotkania z twórcami ludowymi oraz tradycyjnym rzemiosłem.
Co istotne dla turystów, wczorajszy dzień to dopiero początek akcji. Dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, cykl spotkań z rzemieślnikami i artystami ludowymi będzie tam kontynuowany przez kolejne tygodnie trwającego sezonu.
Na koniec warto wspomnieć o tych, bez których te 33 lata tradycji nie byłyby możliwe. Imprezę od początku ciągnie Regionalny Ośrodek Kultury w Łomży, współpracujący ramię w ramię z Gminą Nowogród. Wielkie wsparcie płynie też z Urzędu Marszałkowskiego, który partnerem strategicznym wydarzenia jest już od ponad ćwierć wieku. Efekty? Widać je gołym okiem:
- Ta kultura jest żywa, promienieje, wpływa też na rozwój innych instytucji poza naszym regionem. I właśnie o to nam chodzi - mówi członek zarządu województwa podlaskiego Jacek Piorunek.