Od 17 lipca na ulicy Reymonta trwają roboty drogowe związane z budową sieci kanalizacji sanitarnej. Okoliczni mieszkańcy mają w związku z tym problem z przejazdem z i do domu. Jak twierdzą, mimo wcześniejszych zapewnień, nikt nie kieruje tu ruchem, a dostępna jest tylko połowa szerokości jezdni.
O utrudnieniach na ulicy Reymonta uprzedzał Urząd Miejski. Jak informował przed niemal trzema tygodniami Łukasz Czech z ratusza, "w związku z budową sieci kanalizacji sanitarnej w ulicy Reymonta informujemy, że od dnia dzisiejszego nastąpi połówkowe zajęcie jezdni na odcinku od ul. Bema do nowobudowanego przez dewelopera budynku. W związku z powyższym wystąpią utrudnienia w ruchu na powyższym odcinku ulicy Reymonta. Roboty na skrzyżowaniu ul. Bema i Reymonta zostaną wykonane poza godzinami szczytu komunikacyjnego. Na pozostałych odcinkach, w godzinach szczytu, ruch będzie kierowany przez osoby do tego uprawnione".
Niestety, według mieszkańców nie do końca jest tak, jak było zapowiadane. Chodzi o kierowanie ruchem na remontowanym odcinku ulicy. Jak twierdzą mieszkańcy, nikt tu ruchem nie kieruje ani w godzinach szczytu, ani poza nimi. Jadące z przeciwnych kierunków samochody mają zatem problem z minięciem się.
Kiedy wybraliśmy się na miejsce wczoraj około godz. 15.30, rzeczywiście nie zauważyliśmy, żeby ktokolwiek kierował ruchem, a kierowcy musieli radzić sobie sami. Na szczęście, pomimo pory powrotów z pracy do domu, ruch na ulicy był niewielki, a kierowcy raczej życzliwie się do siebie odnosili. Nie zauważyliśmy problemu z ustąpieniem drogi jadącym z przeciwka.
Prace powinny zakończyć się do połowy sierpnia czyli około miesiąca od rozpoczęcia. Mieszkańcy ulicy Reymonta muszą jeszcze trochę pocierpieć, ale za to już niedługo będą mieli nowiutką, gładką nawierzchnię.