Reklama

Łączymy miłość do muzyki i tańca- galeria FOTO

12/04/2011 09:26

76 osób należy do Łomżyńskiej Orkiestry Dętej. To pasjonaci muzykowania- grający w sekcji orkiestrowej, i tańca- występujący w sekcji mażoretek. Łomżyńska orkiestra to znakomity „produkt eksportowy” Łomży, tworzony z pasją i zaangażowaniem wielu osób. O sukcesach, radościach i trudnościach codziennej pracy rozmawiamy z Marzanną Rutkowską- choreografką i opiekunką mażoretek i Waldemarem Borusiewiczem – kierownikiem i dyrygentem Łomżyńskiej Orkiestry Dętej.

MyLomza: Orkiestra dęta istnieje w Łomży od 2007 roku. Przewinęło się przez nią już wielu artystów, muzyków, tancerzy. W czym tkwi jej magnetyzm?

Marzanna Rutkowska i Waldemar Borusiewicz: W pasji! (śmiech)W tym, że młodzi ludzie, dzieci, chcą muzykować, grać, są gotowi ciężko ćwiczyć. A efekty widać.

Marzanna Rutkowska: Orkiestra powstała dokładnie w październiku 2007 roku. Rok później dołączyły do niej mażoretki – na szczęście znalazły się pieniądze, by umożliwić takie zajęcia pozalekcyjne.

Waldemar Borusiewicz: My nie prowadzimy rekrutacji, naboru. Młodzież sama dzwoni, czasem wręcz prosi, by móc z nami zagrać. Są to głównie uczniowie szkół muzycznych. Wiem, że nawet jeśli ktoś się „wysypie”, to informacja o wolnym miejscu pójdzie „w drugim obiegu” i kolejnego dnia będę mieć telefon od kandydata.

Marzanna Rutkowska: Może u mnie jest trochę gorzej, inaczej.  Nie mam dostępu do bazy potencjalnych tancerzy, jak Waldek (nauczyciel w Szkole Muzycznej I i II st. w Łomży- przyp. red.) do muzyków. Muszę brać dziewczyny niejako „ z ulicy”. Wiele z nich przychodzi z ogniem w oczach, chcą nauczyć się układów, ale codzienne, żmudne ćwiczenia okazują się zbyt trudne. Dlatego stawiam na uczennice ostatnich klas szkół podstawowych, gimnazjalistki i licealistki.

Waldemar Borusiewicz: Tak czy inaczej, orkiestra przyciąga. Młodzi ludzie chcą ćwiczyć. Kiedy na próbie zdarzy się ktoś nieprzygotowany i muszę mu zwrócić uwagę, że powinien poćwiczyć w domu, na kolejnych zajęciach gra jeszcze lepiej, niż wcześniej.

MyLomza: Wydawałoby się, że młodzież teraz nie jest zainteresowana innym spędzaniem czasu, niż tkwienie przed komputerem. Tymczasem Państwo mówią całkiem co innego…

Marzanna Rutkowska: Owszem, także jako pedagog zauważam pewien marazm wśród młodzieży, niechęć do jakiegokolwiek wysiłku. Ale orkiestra daje wiele: uczymy innego sposobu spędzania czasu, wytrwałości, dążenia do celu i jego osiągania. Młodzież się niejako socjalizuje. To zupełnie co innego, niż klub, alkohol czy narkotyki już od najmłodszych lat. Dlatego przynależność do Łomżyńskiej Orkiestry Dętej wciąga, jest nobilitująca. A my staramy się też wychowywać.

MyLomza: Tak poważne zadania, regularne ćwiczenia i spotkania zawsze pociągają za sobą koszty. Jak udaje się Wam przetrwać?

Waldemar Borusiewicz: Przyznam się bez nacisków- od dłuższego czasu na rzecz orkiestry pracuję społecznie. Ale problem finansów istnieje, bo zapłacić trzeba za stroje, obozy wyjazdowe, nowe instrumenty. Sęk w tym, że miasto nas nie finansuje.  Jedyne środki dostajemy z ofert miasta w których bierzemy udział. W zeszłym roku byłą to suma 39 tysięcy złotych. jak widać za taką sumę trudno utrzymać Orkiestrę.

Marzanna Rutkowska: Jedyne, co udało nam się przez te lata osiągnąć, to pieniądze na dodatkowe godziny na ćwiczenia dla mażoretek i godziny pozalekcyjne dla instruktora. Reszta to dochody własne, głównie z koncertów.

Waldemar Borusiewicz: Tylko w ubiegłym roku zagraliśmy 30. koncertów. Ówczesny prezydent miasta obiecał nam pokrycie kosztów warsztatów muzycznych, a nasz zarobek mieliśmy przeznaczyć na inne potrzeby orkiestry. Niestety, zostaliśmy oszukani. Z kasy miasta nie dostaliśmy ani złotówki, sami z zarobionych pieniędzy musieliśmy zapłacić ok. 10 tysięcy złotych za obóz szkoleniowy dla młodych muzyków.

Marzanna Rutkowska: Takie podejście jest bolesne, bo my naprawdę mamy co pokazać. W całym województwie podlaskim są 24. orkiestry dęte. Te z Kolna czy Zambrowa są regularnie dotowane przez miasto. A poziom naszej orkiestry jest równie wysoki, jak tych z ościennych ośrodków. Powinniśmy być taką „gwiazdką” eksportową naszego miasta, ale tak się nie dzieje.

Waldemar Borusiewicz: Wystarczy dodać, że pieniędzy mamy na tyle mało, że zamiast instrumentów uznanych marek, musimy kupować tańsze, skromniejsze. A one i tak będą musiały służyć przez ok. dziesięć lat. Dzieci powinny mieć zagwarantowane bezpłatne wypożyczenie instrumentów do domu, by móc ćwiczyć. Na to także nas nie stać. Bolączką są też stroje dla mażoretek. Dziewczyny rosną, zmieniają wymiary, jedne odchodzą, inne przychodzą. To wszystko wymaga zmiany strojów, które trzeba szyć na miarę dla całego zespołu.

MyLomza: Chociaż tych obiektywnych trudności jest naprawdę wiele, orkiestra się nie poddaje. Macie już wiele planów na ten rok – uchylmy więc rąbka tajemnicy.

Waldemar Borusiewicz: Stworzyliśmy wniosek, który chcemy przedstawić miastu. Jako organizacja pożytku publicznego, chcemy wziąć udział w rozdziale środków na zadania miasta w dziedzinie kultury i promocji. Nasz wniosek opiewa na 40.430 złotych. Czy tyle dostaniemy? Na zadania z dziedziny kultury zapisane jest 43.000 złotych, więc dotacje będą z pewnością mniejsze. Ale dla nas liczy się każda złotówka, którą można wydać na muzyczne kształcenie młodzieży.
Przede wszystkim są tez plany artystyczne. 19. czerwca w Grajewie bierzemy udział w Wojewódzkim Przeglądzie Orkiestr Dętych.

Marzanna Rutkowska: Plany jak na razie sięgają do wiosny. Już w maju jedziemy na Międzynarodowe  Prezentacje Mażoretek, Tamburmajorek i Cheerleaderek POM-PA w Białymstoku.  Bardzo ważnym wydarzeniem będzie też sierpniowy projekt Międzynarodowa Orkiestra Dęta Wersalinka 2011 organizowany przez Stowarzyszenie Działań Twórczych Dzieci i Młodzieży KUŹNIA – w tym roku na bazie naszej orkiestry. Biorą w nich udział  orkiestry, dyrygenci i choreografowie z Białorusi i Estonii. My zaś będziemy reprezentować Polskę.

Waldemar Borusiewcz: Do tego dochodzą cykliczne obozy szkoleniowe, koncerty w Łomży i okolicach, obecność podczas wszystkich świąt państwowych i cykliczne koncerty galowe ( na których mamy stałą, liczną i bardzo miła publiczność): 11. listopada, 3. maja i ewentualnie, koncert karnawałowy.

MyLomza: Pozostaje mi w takim razie życzyć Państwu i całej Łomżyńskiej Orkiestrze Dętej nie tylko dalszego rozwoju, ale i przypływu funduszy. Dziękuję za rozmowę.
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości