Biało-czerwoni po bardzo dramatycznym spotkaniu przegrali ze Stomilem 2:3. Nasi piłkarze już wygrywali 0:2, żeby ostatecznie przegrać to spotkanie. Bohaterem spotkania niewątpliwie został arbiter, który dwa razy w odstępie kilku minut podyktował kontrowersyjne rzuty karne dla gości z Olsztyna.
Ełkaesiacy do spotkania z zespołem z wyższej ligi przystąpili bez kompleksów, mądrze grając w środku pola. W 12 minucie zaatakowali bramkę olsztynian, po zamieszaniu w polu karnym, już leżąc na murawie, celnie dobił Adrian Mleczek zdobywając pierwszą bramkę. W 27. minucie piłka wybita z pola karnego przez olsztyńskiego obrońcę „odnalazła” Laskowskiego, ten zdecydowanym strzałem umieścił ją w bramce rywala, było już 2:0 dla biało-czerwonych.
Niestety radość naszych nie trwała długo, w 36. minucie po dość dyskusyjnym faulu sędzia odgwizdał rzut karny dla olsztynian. Daniel Michałowski z OKS-u bezbłędnie wykorzystał jedenastkę. Trzy minuty później stała się rzecz jeszcze bardziej dramatyczna, sędzia podyktował kolejny kontrowersyjny rzut karny, przy gwizdach dość licznie zebranych kibiców i tym razem Michałowski pokonał stającego w bramce Masłowskiego. Było już 2:2.
Po pierwszej połowie sędzia schodził do szatni wśród okrzyków i gwizdów niezadowolonej widowni.
W drugiej część spotkania łomżyniacy mieli okazję do rozprawienia się ze Stomilem. W 71 minucie arbiter po faulu na naszym zawodniku podyktował rzut karny. Niestety tej sytuacji nie podołał Łukasz Adamski. Niewykorzystane sytuacje się mszczą … i osiem minut później goście wyprowadzili skuteczną kontrę. Zwycięską bramkę na 3:2 dla olsztynian zdobył Dominik Kun strzałem z szesnastu metrów.
„Powinni wygrać a przegrali” – słusznie