Reklama

ŁKS rozbił Dąb w sparingu [FOTO]

31/07/2014 06:33

W pojedynku dwóch grających trenerów Speichler kontra Markiewicz, lepszy okazał się ten pierwszy. Dodajmy, że pięć razy lepszy, bo właśnie 5:1 to wynik, jaki padł w środowym sparingu prowadzonych przez obu panów zespołów. Spotkanie kontrolne rozegrane zostało na bocznym boisku łomżyńskiego stadionu.

Do bramki Dębu trafiali Mariusz Baranowski, Marcin Malinowski, Jason Villagomez oraz dwukrotnie Rafał Maćkowski. Jednym trafieniem dla Dębu odpowiedział Marcin Dzitkowski.

Mimo wysokiego zwycięstwa trener łomżan Robert Speichler daleki był od huurraoptymizmu.

- Spokojnie. To są tylko sparingi, tu chłopaki mają wybiegać swoje. A Dąbrowa zazwyczaj gra z nami otwarty futbol, to fajnie się to ogląda i fajnie się gra w takich meczach. Tym bardziej, że mamy pięknie przygotowaną murawę na dzisiejsze spotkanie, dziękujemy dyrektorowi MOSiR-u oraz pracownikom za przygotowanie nam super murawy. Myślę, że cały czas będziemy mogli trenować na takiej super płycie - powiedział nam bezpośrednio po spotkaniu Robert Speichler.

Reklama

Ostatnie dwa zdania tej wypowiedzi to niestety czysty sarkazm, a stan murawy na bocznej płycie widoczny jest na zdjęciach z meczu i nie wymaga dodatkowego komentarza. Wymaga natomiast wyjaśnienia, o co poprosiliśmy dyrektora MOSiR-u Sławomira Grygo.

- Sytuacja z murawą ulegnie szybkiej poprawie kiedy zmieni się nieco pogoda. Niestety, ale wysokie temperatury i palące słońce nie pomagają, a wręcz przeciwnie. Murawa jest regularnie nawadniana. Od godziny 20.00 do 6.00 rano, przez całą noc podlewane są na przemian obie murawy. Jak się trochę ochłodzi, to w krótkim czasie wszystko będzie w porządku - zapewnia Sławomir Grygo.

Reklama

Bardziej szczegółowych wyjaśnień mógłby nam udzielić zarządzający stadionem Ryszard Podsiad, który obecnie jest jednak na urlopie.

Wracając do spraw sportowych należy wspomnieć, że w zespole ŁKS-u wystąpiło w środowym sparingu kilku testowanych graczy, jak Jakub Kamiński, który ma na koncie występy m.in. w Lechii Gdańsk, a w ostatnim sezonie również w Wigrach Suwałki. Trener Speichler miał również do dyspozycji bramkarza Macieja Kowalskiego, który wcześniej grał w takich drużynach jak: Stomil II Olsztyn, MKS Korsze, Płomień Ełk czy też Sokół Ostróda. W sparingu zagrali także testowani Amerykanin Ethan Evans i znany z występów w Orle Kolno Michael Olakitan Sanni.

Reklama

- Jeśli chodzi o ich przydatność w zespole, to jak najbardziej chciałbym ich mieć w drużynie. Z tego co się orientuję, to mają oni jeszcze prowadzić indywidualne rozmowy z zarządem odnośnie warunków, na jakich mieliby grać w ŁKS-ie. Wiadomo, że zostało troszeczkę mało czasu, bo półtora tygodnia do pierwszego meczu i trzeba ich tu jakoś wkomponować. Jeszcze przyjadą w czwartek (dzisiaj - red.) Kevin i Alex. Ogólnie mówiąc uważam, że co czterej zawodnicy nie będą uzupełnieniami tylko wzmocnieniami drużyny - podkreślił Speichler

Drużyna ŁKS-u, zdaniem trenera, potrzebuje jeszcze napastnika w związku z kontuzją Daniela Lemańskiego. Przydałby się także jeszcze ktoś w pomocy. Opiekun biało-czerwonych jest jednak dobrej myśli przed nadchodzącym sezonem.

Reklama

ŁKS 1926 Łomża wystąpił w składzie: Kowalski - Staniórski, Stankiewicz, Sanni, Bajor, Kacprzyk, Speichler, Baranowski, Kamiński, Marcin Malinowski. Jako zmiennicy na boisku pojawili się w drugiej połowie Jędraszczak, Brzozowski, Villagomez i Evans.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości