Po głośnej wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że "Biedronka to sklep dla najbiedniejszych", postanowiliśmy sprawdzić, w jakim sklepie łomżyniacy najchętniej robią codzienne zakupy. Po przepytaniu stu mieszkańców miasta okazuje się, że łomżyńskie Biedronki i Kaufland nie mają sobie równych. Sprawdż, dlaczego.
- Nie uważam, żeby kupowanie w tańszych sklepach było obciachowe. Chociaż mam kilkoro znajomych , którzy nie przyznają się do zakupów w Biedronce. Jednego z nich spotkałam kiedyś przy kasie w tym sklepie. Miał bardzo zakłopotaną minę - opowiada Anna Dąbrowska, 30-letnia łomżynianka.
O to, w jakim sklepie najczęściej robią zakupy spożywcze, zapytaliśmy stu łomżyniaków. Wyniki są jednoznaczne- 65 osób wskazało właśnie Biedronkę. Na drugim miejscu (ankietowani mogli wybierać więcej niż jedną odpowiedź) był Kaufland z wynikiem 57 osób. Mniejszą popularnością cieszą się małe sklepy osiedlowe i stosunkowo droga Stokrotka.
- Jest tanio, duży wybór, dobre produkty. Zresztą, wystarczy zobaczyć, gdzie po niedzielnej mszy idzie połowa wiernych. Właśnie do Biedronki. Na tę na Górce Zawadzkiej mam widok z okna, więc wiem, o czym mówię - uśmiecha się Kazimierz, emeryt z Łomży.
Łomżyńscy studenci wpadli na pomysł, by zakupy w dyskontach spożywczych promować jako zachowanie modne i "na czasie".
- Nie ma to nic wspólnego z akcją PiS, od polityki się odcinamy. Chcemy raczej pokazać, że łomżyniacy ubożeją i to, że wybierają zakupy w tańszych sklepach, jest mądre, ekonomiczne... i powinno być trendy- opowiada Piotr, student Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży.
Na razie wśród żaków pojawił się pomysł, by nagradzać każdego klienta dyskontów uściskiem ręki. Flash mob nie ma jeszcze jednak wyznaczonego terminu.