Reklama

Miasto chce orkiestry, ale nie chce być "zakładnikiem"

27/08/2015 08:36

Do sprawy likwidacji orkiestry dętej odniosła się podczas wczorajszej sesji Rady Miejskiej zastępca prezydenta Agnieszka Muzyk. Jak twierdzi wiceprezydent, nieprawdą jest, że nie spotykała się z jej dyrygentem, a za całym szumem stoi brak dotacji dla orkiestry ze środków na profilaktykę alkoholową.

- Chciałabym poinformować, że pan Borusiewicz był przyjmowany u mnie co najmniej kilkakrotnie i to w obecności pracowników Wydziału Promocji. Odwołane było jedno spotkanie, ponieważ w tym dniu, w którym byłam umówiona z panem Borusiewiczem okazało się, że jest posiedzenie zespołu, właśnie tej grupy oszczędnościowej i pan prezydent oczekiwał mojej na tym spotkaniu obecności - sprostowała na początek wiceprezydent Agnieszka Muzyk.

Jak twierdzi zastępca prezydenta, w całej sprawie chodzi o to, że nie zostały spełnione "wygórowane oczekiwania" dyrygenta orkiestry. Agnieszka Muzyk przedstawiła radnym dane, z których wynika, że orkiestra była wspierana zarówno finansowo, jak też rzeczowo w postaci dotacji na działalność, ale także udostępnienia pomieszczeń w Zespole Szkół Mechanicznych na salę prób i magazyn strojów i instrumentów.

Reklama

- Pan Borusiewicz stwierdził, że są to za słabe warunki. W związku z tym odbyło się spotkanie z panem Wojciechem Kowalikiem, dyrektorem Łomżyńskiego Centrum Rozwoju Edukacji i z panem Andrzejem Piechocińskim (naczelnikiem Wydziału Oświaty - red.), którzy byli upoważnieni przeze mnie do rozmów z panem Borusewiczem, by zaproponować mu lepsze warnuki lokalowe - stwierdziła pani prezydent.

Jak wynika z relacji Agnieszki Muzyk, zaproponowane orkiestrze pomieszczenia w Łomżyńskim Centrum Rozwoju Edukacji, gdzie miała być zapewniona sla ćwiczeń bez ograniczeń i magazyn na stroje i instrumenty nie zostały przez Waldemara Borusiewicza zaakceptowane.

Reklama

- Smaczku dodaje fakt, że syn pana Borusiewicza, pan Kamil Borusiewicz, do 30 sierpnia zatrudniony był w Zespole Szkół Mechanicznych i Ogólnokształcących na dziewięć godzin dydaktycznych tygodniowo, jednak godzina to jest 55 złotych, na prowadzenie zajęć z orkiestrą. Więc nie mówmy już o działalności już takiej społecznej i takiej wielkiej krzywdzie. Pani Marzena Rutkowska, która prowadziła mażoretki, dopóki nie zrezygnowała, otrzymywała wynagrodzenie za sześć dodatkowych godzin dydaktycznych tygodniowo, płatnych według stawek przysługujących przy jej stopniu awansu zawodowego na prowadzenie tejże grupy - ujawniła wiceprezydent Muzyk.

Z danych z 2014 roku przedstawionych przez Agniszkę Muzyk wynika, że dodatkowo do pomieszczeń i wynagrodzenia osób prowadzących, orkiestra otrzymała 10 tys. złotych dotacji na obóz zimowy i 33 tys. złotych z profilaktyki, z czego, jak podkreśliła wiceprezydent, 11 tys. złotych przeznaczone zostało na wynagrodzenia dyrygenta i instruktorów. W tym samym projekcie instruktor zajęć profilaktycznych otrzymał 400 złotych. W roku 2015 orkiestra ponownie otrzymała 10 tys. złotych na obóz w Nowogrodzie.

Reklama

- W ciągu pół roku, w 2015 roku, orkiestra wzięła udział w obchodach 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej i w obchodach święta Konstytucji 3 Maja. Jeszcze przy obchodach katastrofy smoleńskiej była to normalna współpraca. Pozostawiam bez komentarza to, w jaki sposób odbyło sie proszenie, by orkiestra uczestniczyła w obchodach święta Konstytucji 3 Maja. Mi było zwyczajnie przykro - podkreślała Agnieszka Muzyk. - To jest pół roku, dwa koncerty, jeden naprawdę wymuszony - dodała.

Wiceprezydent jest zdania, że cała niechęć spowodowana jest tym, że w tym roku orkiestra nie otrzymała dotacji ze środków na profilaktykę.

Reklama

Jak podkreślała Agnieszka Muzyk, miasto jest zainteresowane funkcjonowaniem, a być może także rozszerzeniem orkiestry. Poinformowała, że prowadzony już były wstępne rozmowy, by włączyć w tę działalność również Straż Pożarną.

- Mnie szczególnie zależy na tych bardzo zdolnych dzieciach, które są bardzo zaangażowane i na ich rodzicach, którzy zainwestowali ten czas na orkiestrę (...). Jesteśmy bardzo za tym, żeby wspierać wszelkie inicjatywy, ale nie możemy być zakładnikami, że jeżeli jakies życzenie nie jest spełniane, to jest bieg do mediów i natychmiast szantaż w postaci takich informacji - podkreślała wiceprezydent Agnieszka Muzyk, która obiecała przekazać radnym kompletne dane na piśmie w najbliższym czasie.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości