Porażką 0:3 zakończył się mecz ekstraklasy tenisa stołowego kobiet rozegrany w środę w hali sportowej w Piątnicy pomiędzy AZS PWSIiP Łomża a zespołem aktualnych mistrzyń Polski KTS Zamek Tarnobrzeg. Choć łomżanki nie zdołały urwać faworytkom nawet seta, to kilkakrotnie były blisko, dzięki czemu emocji nie brakowało.
Po poważnym osłabieniu drużyny w nowym sezonie, spowodowanym odejściem Dong Rui Fang i Ren Bingran, łomżyńska drużyna nie może myśleć o niczym więcej poza walką o utrzymanie w ekstraklasie. To wiadomo było juz przed sezonem, a pierwsze mecze tylko to potwierdzają. Po porażce 2:3 w rozegranym awansem na wyjeździe meczu drugiej kolejki przeciwko MKSTS DWSPiT Polkowice, przyszła kolej na kolejną porażkę, tym razem przed własną publicznością. Mimo, że trener gości nie przywiózł do Łomży podstawowego składu swojej drużyny, to rezerwowe również okazały się lepsze od naszych zawodniczek. Nie powinno to jednak dziwić, skoro dwie z nich nie mają prawie żadnego doświadczenia na poziomie ekstraklasy. Wyrównaną walkę stoczyła za to liderka łomżanek Magdalena Sikorska, ale i ona musiał uznać wyższość świeżego nabytku mistrzyń Polski, Chinki Wang Yi Xiao.
Jako pierwsze swój pojedynek rozpoczęły właśnie wspomniane Sikorska i Wang Yi Xiao. W pierwszym secie tylko do połowy jego trwania Sikorska dotrzymywała kroku Chince by ostatecznie przegrać 11-7. Drugi i trzeci set miały dużo bardziej wyrównany charakter, ale i tak lepsza okazała się Wang Yi Xiao wygrywając je 11-9 i 13-11 oraz cały pojedynek 3:0 i wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
Jako drugie stanęły naprzeciwko siebie mająca zaledwie cztery gry w ekstraklasie Weronika Łuba i bardzo doświadczona, kapitan rywalek Kinga Stefańska. Łuba, choć próbowała robić co mogła, z góry skazana była na pożarcie. Mimo to w pierwszym secie powalczyła na tyle, że przegrała go 11-6. Drugi set niestety przypominał egzekucję, a cztery zdobyte przez łomżankę punkty wynikały raczej z własnych błędów Stefańskiej. Za to trzecia partia miała zupełnie nieoczekiwany przebieg. Stefańska, wyraźie rozluźniona, zaczęła grać niedokładne i okazało się, że młoda zawodniczka PWSIiP potrafiła to wykorzystać. W pewnym momencie objęła nawet prowadzenie w tym secie, a kibicom przez głowę przemknął szalony pomysł, że jest ona w stanie "urwać" seta faworytce. Choć do samego końca walka toczyła się punkt za punkt, to jednak górę wzięło doświadczenie i tarnobrzeżanka wygrała trzeciego seta 12-10 oraz całe spotkanie 3:0.
Na trzecią grę do stołu podeszły Karolina Gołąbiewska i grająca w poprzednim sezonie w barwach Stelli Gniezno Roksana Załomska. Załomska, choć podobnie jak Gołąbiewska jest młodą zawodniczką, to jednak doświadczeniem na tym poziomie rozgrywek bije łomżankę na głowę. Nasza zawodniczka miała przed tym spotkaniem na koncie zaledwie jeden rozegrany mecz w ekstraklasie, a Załomska występowała w drużynie z Gniezna jako podstawowa zawodniczka. Przy stole okazało się jednak, że ta różnica w doświadczeniu wcale nie jest tak bardzo widoczna, a łomżyńska zawodniczka stawiła duży opór tenisistce z Tarnobrzega. Ostateczny wynik jednak pokazał, że ogranie jest w takich sytuacjach decydujące i to Załomska zanotowała w swoim debiucie z nową drużyną zwycięstwo 3:0.
- Na początku będzie mi bardzo trudno, ponieważ nie mam doświadczenia z zawodniczkami, które już grały w tamtym sezonie w ekstraklasie, jednak będę trenować i starać się coraz lepiej grać w meczach. W pierwszym meczu byłam bardzo zestresowana, jednak dzisiaj myślę że trochę już pokazałam swoje. Szkoda, że końcówek nie mam jeszcze tak dobrze wytrenowanych - przyznała po meczu Karolina Gołąbiewska.
- Ja zawsze ceniłem zawodniczki walczące i po to właśnie nie przywiozłem pierwszego składu, żeby było trochę walki. Dziewczyny walczyły jak mogły. Życzę, żeby jak najwięcej punktów zdobyły w tym sezonie, może się utrzymają. Jeśli nie, to życzę panu Wacławowi, którego bardzo szanuję, odbudowy tej drużyny, która po tamtym sezonie się troszkę osłabiła - powiedział trener zespołu z Tarnobrzega Zbigniew Nęcek.
Wynikiem meczu nie był zaskoczony trener łomżyńskiej drużyny.
- Patrząc na składy, na osłabienia, to można było się z tym liczyć, choć przed meczem każdy zakłada wynik w miarę korzystny, ale trzeba być nie wiem jakim optymistą żeby liczyć, że ten mecz można było wygrać. Ale można coś tam ugrać i powiem szczerze, że oni tak to ustawili, żeby ich najlepsza zawodniczka, Chinka, grała z naszą Sikorską. Co prawda gra była dosyć równa u nich, te dwa sety, ale dokładniejsza była Chinka. Ona jest dopiero trzy tygodnie w Polsce, więc byle kto nie przyjechał. Sikorska nie dała jej rady, ale trochę ładnej gry było widać. Weronika nie sprostała doświadczonej Stefańskiej, natomiast dobry pojedynek stoczyła Karolina Gołąbiewska. Niewiele brakowało, że te dwa pierwsze sety mogła wygrać. A trzeba powiedzieć, że Załomska, która w ubiegłym roku reprezentowała Gniezno, zdobyła tu u nas w Łomży dwa punkty. Wygrała wtedy z Dong Rui Fang i z Żanką. Także to nie jest słaba zawodniczka. Karolina mnie tu mile zaskoczyła - skomentował mecz opiekun łomżanek Wacław Tarnacki, który potwierdza, że jedynym celem w tym roku może być tylko walka o utrzymanie w ekstraklasie.
AZS PWSIiP Łomża - KTS Zamek Tarnobrzeg 0:3
Magdalena Sikorska – Wang Yi Xiao 0:3 (7-11, 9-11, 11-13),
Weronika Łuba – Kinga Stefańska 0:3 (6-11, 4-11, 10-12),
Karolina Gołąbiewska – Roksana Załomska 0:3 (11-13, 10-12, 6-11).