Reklama

Mogli przegrać, mogli wygrać, a zremisowali [FOTO]

31/10/2014 21:16

- Mogliśmy ten mecz przegrać, a mogliśmy też wygrać - przyznał tuż po ostatnim gwizdku arbitra trener Robert Speichler. Opiekun biało-czerwonych nie umiał na gorąco określić przyczyny słabej dyspozycji swoich podopiecznych, którzy zwłaszcza w drugiej połowie grali dzisiaj bardzo słabo. - To był chaos, totalny chaos. Nie wiem z czego to wynika - zastanawiał się Speichler. ŁKS 1926 Łomża zremisował dziś na własnym boisku z KS Wasilków 1:1.

Pierwsze minuty spotkania przebiegały pod dyktando biało-czerwonych, co już w 12 minucie przyniosło im prowadzenie. Gola, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, w dość dziwny sposób, bo stojąc tyłem do bramki, strzelił głową Kamil Stankiewicz. Kolejne minuty również należały do ełkaesiaków, ale im dłużej trwała gra, tym słabiej prezentowali się podopieczni Speichlera. Jeszcze w 25 minucie przed szansą podwyższenia prowadzenia stanął Rafał Maćkowski, ale zmarnował doskonałą sytuację sam na sam z bramkarzem gości.

Do przerwy ŁKS nie zdołał już stworzyć sobie żadnej tak dobrej sytuacji, a jego gra, szczególnie w środku pola pozostawiała coraz więcej do życzenia.

Reklama

Na drugą połowę przyjezdni wyszli wyraźnie mocno zmotywowani przez swojego szkoleniowca. Natychmiast przejęli inicjatywę i długimi fragmentami to oni przeważali na boisku w Łomży. Efekt przyniosło to w 55 minucie, kiedy to uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego Adriana Jędraszczaka pokonał Adam Butkiewicz. Od tego momentu piłkarze z Wasilkowa stworzyli sobie jeszcze kilka dogodnych sytuacji do amiany wyniku na swoją korzyść, ale w bramce ŁKS-u świetnie spisywał się Jędraszczak.

W końcówce na chwilę doszedł jednak do głosu łomżyński zespół. W 89 minucie w doskonałej sytuacji znalazł się wprowadzony w drugiej połowie Alex Rodier, jednak strzał z pięciu metrów Amerykanina zablokował w ostnim momencie obrońca gości. Minutę później Mariusz Baranowski wykonywał rzut wolny z około 25 metrów. Bezpośrednie uderzenie łomżyńskiego pomocnika było niemal idealne. Niemal, bo piłka zamiast wpaść do siatki, odbiła się od poprzeczki. Niedługo po tym sędzia gwizdnął po raz ostatni w tym spotkaniu.

Reklama

- Pierwsze fragmenty gry, to była nasza dominacja, z czego strzeliliśmy ze stałego fragmentu gry bramkę. Natomiast później mieliśmy jeszcze jedną sytuację, taką na dobicie przeciwnika, której nie wykorzystaliśmy i później wkradła się duża nerwowość w nasze poczynania. Przeciwnik był nieźle zorganizowany, dobrze przesuwający, grający fajnie momentami w piłkę, czyhający na błędy, po których stwarzali sobie sytuacje. A w drugiej połowie chaos, totalny chaos. Nie było widać u nas dzisiaj pewności siebie, u całej drużyny - podsumował spotkanie Robert Speichler.

Mimo, że ŁKS zdobył w dzisiejszym spotkaniu tylko jeden punkt, awansował w tabeli III ligi o jedną pozycję i zajmuje obecnie miejsce ósme, mając na koncie 19 zdobytych punktów. Na kolejne spotkanie biało-czerwoni udadzą się aż pod granicę z Obwodem Kaliningradzkim czyli do Gołdapi, gdzie zmierzą się z tamtejszą Romintą. Na własnym stadionie ełkaesiacy pokażą się ponownie 11 listopada, kiedy to o godzinie 13.00 podejmować będą ostatnią w tabeli Puszczę Hajnówka.

Reklama

ŁKS 1926 Łomża - KS Wasilków 1:1 (1:0)

Bramki: Kamil Stankiewicz (12.) - Adam Butkiewicz (55.).

ŁKS 1926: Jędraszczak - Kacprzyk Ż, Stankiewicz, Cardoso Ż, Marcin Malinowski (87. Kamiński), Ipina, Kraska (87. Sanni), Brzozowski (55. Rodier), Maciej Malinowski, Maćkowski, Baranowski Ż.

KS Wasilków: Ł. Szczepanik - Butkiewicz, Dąbrowski Ż, Gliński, R. Szczepanik, Dudziński, Styś (71. Ostaszewski), Skiepko, Kuleszczyk (90. K. Rybnik), Mrowiński, Romaniuk.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości