Mroźna aura i przeszywający chłód nie przeszkodziły w tym, by na Starym Rynku wybrzmiały noworoczne życzenia. Choć tegoroczna noc sylwestrowa należała do jednych z chłodniejszych w ostatnich latach, ci, którzy zdecydowali się spędzić ten czas pod gołym niebem, mogli liczyć na solidną dawkę tanecznych rytmów.
Zabawa wystartowała o 21:00. Jako pierwsza na scenie pojawiła się Megi, która miała przed sobą niełatwe zadanie – rozgrzanie pierwszych gości, którzy pojawili się na placu w samym środku zimowej nocy. Taneczne bity były jednak najlepszą receptą na niską temperaturę. Godzinę później pałeczkę przejął zespół Lovestory, podtrzymując energię i zachęcając do wspólnego ruchu.
Z każdą kolejną godziną na Starym Rynku przybywało osób chcących wspólnie odliczyć ostatnie sekundy starego roku. O godzinie 23:00 sceną zawładnęła Julita Kaczyńska. Jej koncert był ostatnim akcentem przed najważniejszym punktem programu. Mimo że para z ust towarzyszyła każdemu zaśpiewanemu wersowi, pod sceną nie brakowało osób, które mróz postanowiły po prostu „wytańczyć”.
Moment kulminacyjny nastąpił tradycyjnie o północy. Wspólne odliczanie, krótkie życzenia i wzajemna życzliwość zdominowały plac przed Ratuszem. W takich chwilach, niezależnie od pogody, liczy się przede wszystkim symbolika i to, by w nowy etap wejść z dobrą energią.
Kiedy wybiła północ i Nowy Rok 2026 stał się faktem, na scenę wkroczył Przemysław Piotrowski wraz z zespołem. Ich występ, który rozpoczął się dziesięć minut po północy, był domknięciem tej mroźnej, ale muzycznej nocy. Artyści zadbali o to, by nikt nie stał w miejscu, serwując zestaw utworów, które pozwoliły zapomnieć o minusowej temperaturze.