Łomża tonie w trawie. Trawniki przy ul. Piłsudskiego, Al. Legionów czy na ul. Zjazd porastają źdźbła o wysokości kilkudziesięciu centymetrów. Jak się okazuje, zadbanie o trawniki nie jest prostą sprawą. Choć maj był wyjątkowo urodzajny, nad estetyką trawników pracowało mniej osób niż zwykle. Powód? Za mało pieniędzy...
- Trzeba przyznać, że wiele miast nie radzi sobie z utrzymaniem zieleni w karbach. Ale do tej pory w Łomży było naprawdę porządnie- mówi Elwira Sawicka z Łomży.- Dlatego tegoroczny nieporządek naprawdę razi w oczy.
Na najbardziej zaniedbane trawniki skarżą się łomżyniacy spacerujący po ul. Piłsudskiego, Al. Legionów, ul. Zjazd, a jeszcze niedawno- także mieszkańcy ul. Słowackiego.
- Mamy problem ze zbytnią szczupłością środków- sygnalizuje Arkadiusz Kułaga, dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży. - Zbyt mało pieniędzy nie pozwala na zatrudnienie tylu osób, by wszystkie trawniki były należycie zadbane.
Kułaga twierdzi jednak, że jeszcze dziś MPGKiM zbierze oferty od firm zewnętrznych, zajmujących się dbaniem o zieleń. Na wsparcie osób zarejestrowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w tym roku nie ma bowiem co liczyć.
- Przez wiele lat do koszenia trawy zatrudnialiśmy osoby w ramach prac interwencyjnych czy robót publicznych. Niestety, urząd pracy też nie ma pieniędzy na wysyłanie bezrobotnych na tego typu prace. Dlatego w tym roku musimy polegać na firmach zewnętrznych- wyjaśnia Kułaga.
Wg zapewnień dyrektora MPGKiM, trawa na trawnikach normalną wykość ma osiągnąć już w przyszłym tygodniu. Obietnica ta nie dotyczy jednak ul. Piłsudskiego i Al. Legionów, które na czas remontu nie podlegają MPGKiM, ale wykonawcy prac. Ten jak do tej pory nie był zainteresowany wprowadzeniem porządku na trawnikach należących do placu budowy.