Tytuł jest nieco przewrotny, a może nawet i odrobinę złośliwy, ale też sytuacja w Szkole Podstawowej w Czaplicach przypomina tę znaną z filmów wyreżyserowanych przez Stanisława Bareję. W roku szkolnym 2017/18 uczęszczać tam będzie czworo dzieci, których uczyć będzie aż ośmioro nauczycieli. Takiego "komfortu" nie ma w najbardziej elitarnych, prywatnych szkołach na świecie!
Starania o zamknięcie szkoły w Czaplicach gmina Łomża rozpoczęła ponad dwa lata temu i próbowała dwukrotnie. Dwukrotnie jednak na przeszkodzie stawała negatywna opinia Kuratorium Oświaty w Białymstoku. Jako powód likwidacji wójt Piotr Kłys wskazywał nie tylko malejącą liczbę dzieci, ale też fatalny stan budynku, który grozi katastrofą budowlaną. Te argumenty nie przemawiały jednak do białostockich urzędników. W sierpniu Ministerstwo Edukacji, do którego gmina wysłała zażalenie na ostatnią decyzję Kuratorium, zwróciło sprawę do ponownego rozpatrzenia. Kuratorium jednak nie podjęło dotychczas decyzji i rozpoczął się rok szkolny, podczas którego szkoły zamknąć nie można nawet, jeśli nie zostałoby w niej żadne dziecko.
- Obecnie w szkole w Czaplicach pozostało już tylko czworo dzieci, a zatrudnionych jest ośmioro nauczycieli - informuje wójt Piotr Kłys.
Jeszcze w ubiegłym roku szkolnym dzieci było dziesięcioro, ale troje z nich rodzice przenieśli do Konarzyc w ostatnim tygodniu wakacji, a o przeniesieniu kolejnej trójki poinformowali podczas wczorajszej inauguracji roku szkolnego, w której uczestniczyło jeszcze siedmioro uczniów. Tym samym w szkole pozostała czwórka dzieci. Na każde przypada po dwoje nauczycieli...
Zgodnie z przepisami szkołę można zlikwidować tylko z końcem roku szkolnego. Ponieważ rok właśnie się rozpoczął, nie będzie to możliwe aż do końca sierpnia 2018. Paradoks polega też na tym, że nawet jeżeli ostatnia czwróka dzieci zostałaby przeniesiona do Konarzyc, to gmina będzie musiała utrzymywać pusty budynek i płacić pensje nie wykonującym żadnej pracy nauczycielom...
Utrzymanie szkoły w Czaplicach kosztuje gminę około 700 tys. złotych rocznie. Gdyby szkoła została zlikwidowana przy pierwszym podejściu, czyli dwa lata temu, to zaoszczędzone zostałoby około 1,4 mln złotych. Takie środki to w budżecie gminy Łomża duże pieniądze, które można byłoby wykorzystać znacznie bardziej racjonalnie. Niestety, tak się nie stało, bo kuratorium brało pod uwagę głos głośno sprzeciwiającej się likwidacji grupki rodziców. Czy w obecnej sytuacji nadal będą protestować, a kuratorium wciąż będzie trwać w swojej decyzji? Nawet jeśli nie, to gmina wyda niepotrzebnie kolejne kilkaset tysięcy złotych.
Urzędnicze i proceduralne "przepychanki" w tej sprawie opisaliśmy w marcu 2017 roku w artykule Kuratorium wstrzymuje wydanie opinii o likwidacji szkoły w Czaplicach.