Minionej nocy nad regionem Łomży przeszła jedna z najpotężniejszych ulew w ostatnich latach. Według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW), w ciągu kilku godzin spadło niemal 45 litrów deszczu na metr kwadratowy. Tak intensywne opady spowodowały znaczne straty materialne, a mieszkańcy regionu muszą teraz zmagać się ze skutkami żywiołu. Kilka miejscowości pozostaje bez prądu
W Łomży woda podtopiła liczne posesje, szczególnie na obrzeżach miasta. Ulewie towarzyszył także porywisty wiatr, który dodatkowo potęgował zniszczenia. W kilku miejscach, zwłaszcza na terenach powiatu łomżyńskiego, zerwane zostały dachy budynków, a powalone drzewa zablokowały drogi, uniemożliwiając swobodny przejazd.
Strażacy mieli pełne ręce roboty, walcząc ze skutkami nawałnicy aż do rana. Interwencje rozpoczęły się tuż po godzinie 21 i trwały bez przerwy przez całą noc. Łącznie strażacy wyjeżdżali ponad 80 razy, aby usuwać powalone drzewa, wypompowywać wodę z zalanych piwnic i garaży oraz zabezpieczać zniszczone budynki.
W Łomży, na ulicy Piłsudskiego, intensywna walka z wodą toczyła się przy sali bankietowej, a na ulicy Ciepłej woda wdarła się do serwerowni hurtowni spożywczej, powodując kolejne straty.
Najbardziej dotkniętym obszarem jest gmina Śniadowo, gdzie zerwane zostały dachy z budynków jednorodzinnych i gospodarczych w miejscowościach Żebry oraz Ratowo-Piotrowo. Sytuacja jest tam szczególnie trudna, a mieszkańcy będą potrzebować czasu, aby uporać się z konsekwencjami tego kataklizmu.
Dodatkowo, część mieszkańców Łomży oraz kilku miejscowości z gmin Nowogród, Śniadowo, Miastkowo i Łomża pozostaje bez prądu. Pomimo zapewnień PGE Dystrybucja, że większość awarii zostanie usunięta w nocy, prace naprawcze wciąż trwają.


fot. Czytelnik