Dokładnie ćwierć wieku mija dziś od katastrofy w Czarnobylu. W nocy z 25. na 26. kwietnia 1986 roku doszło wybuchu wodoru z reaktora w bloku 4. elektrowni. Pierwsze wyższe skażenie promieniotwórcze zostało odnotowane w Mikołajkach. Jak ten dzień wyglądał w Łomży? Przeczytaj wspomnienia łomżyniaków pamiętających ten dzień.
- Najpierw tylko przeczuwaliśmy, że coś się dzieje. Nie było żadnych oficjalnych komunikatów. Po pomiarach w Mikołajkach (tam liczniki wskazały promieniowanie 550 tysięcy razy silniejsze, niż do tej pory) zadzwoniła do nas rodzina z Mazur, poinformować o tym, co mówi się u nich w miejscowości - wspomina Krzysztof Szabłowski z Łomży. - Ludzie nie mieli pojęcia, co się dzieje. Pojawiły się pogłoski o zamachu, wojnie atomowej... Informacji prawdziwej nikt nie podawał.
Przed łomżyniakami, podobnie jak przed pozostałymi mieszkańcami kraju, informacja o wybuchu elektrowni była ukrywana. Nikt nie podawał liczby ofiar, nie mówił o możliwych skutkacj napromieniowania i zasięgu skażenia.
- Leżałam wtedy na porodówce w szpitalu. Nagle, w środku nocy, do sali weszła pielęgniarka z kieliszkiem jakiegoś płynu. Kazała wypić, mówiąc jedynie, że to dlatego, że "był wybuch"- wspomina pani Iwona z Łomży. - Dopiero potem okazało się, że to płyn Lugola, podawany wszystkim profilaktycznie. Kiedy rano wyjrzałam przez okno szpitala (przy ul. M. Curie- Skłodowskiej- przyp. red.), zobaczyłam niekończące się kolejki ludzi czekających na przyjęcie w przychodni. Każdy czekał na swoją porcję płynu.
Ze sklepów szybko zniknęły produkty nadające się do dłuższego przechowywania: mleko w proszku, paczkowana żywność. Łomżyniacy w panice wykupili wszystko, co mogło pomóc przetrwać trudne chwile.
- Ogólna dezorientacja sprawiała, że ciężko było zaplanować racjonalne działanie. Podawane z ust do ust informacje mówiły o tym, że nie można pić krowiego mleka, jeść warzyw i owoców, które wyrosły na skażonej ziemi- wspominają łomżyniacy.
Rodzice woleli profilaktycznie zatrzymać dzieci w domu, by nie musiały wychodzić na dwór. W większych miastach Polski obowiązkowo organizowano jednak czyny społeczne, a w szkołach lekcje wychowania fizycznego na dworzu, by pokazać, że wybuch nie jest żadnym zagrożeniem dla zdrowia.
Radioaktywna chmura z Czarnobyla rozprzestrzeniła się nad Polską, potem skierowała się nad Skandynawię, Europę Środkową, a także nad Grecję i Włochy. Eksperci do tej pory nie są jednogłośni w ocenie skutków wybuchu w elektrowni.