Niedziela, centrum miasta - torowisko PKP. Słychać gdakanie, kwakanie czy gulgotanie. Słychać, choć nie powinno bo pozwolenia na handel żywym towarem nie było, także zarządca terenu, spółka Cargotor o całym fakcie miała nic nie wiedzieć. - To tam handel jeszcze jest? Oni nie mają prawa! To są jakieś dziwne nielegalne interesy - dziwi się przedstawiciel firmy zarządzającej,
- My już robiliśmy rozpoznanie. To są jacyś dziwni ludzie, którzy to organizują – tłumaczy Marek Słomka ze spółki Cargotor. - Robią to nielegalnie, nie ma żadnych pozwoleń, nie ma żadnej umowy na to.
W ostatnią niedzielę nielegalny bazar wzdłuż wagonów odwiedziło rzesze sprzedających i kupujących.
Według Słomki na tym placu cały czas trwa przeładunek towarów i nikt postronny nie powinien przebywać na tym terenie.
- To są kwestie bezpieczeństwa. Oni tam nie mają prawa być. Cargotor już podejmował kroki, ale policja nie za bardzo się tym zajęła - mówi Marek Słomka.
Kolejna kwestia - niezależnie czy handel odbywa się bydłem czy drobiem, plac powinien być ogrodzony i utwardzony. Rozporządzenie ministra nakazuje wydzielenie miejsc dla poszczególnych gatunków zwierząt i zapewnienie ochrony przed mrozem, upałem, deszczem. Wymagane są także miejsca dla zwierząt martwych oraz pomieszczenia dla weterynarza, oświetlone miejsce do badania inwentarza z odpowiednimi urządzeniami. Niezbędny jest także dostęp do wody bieżącej.
- My musimy się tego problemu pozbyć- kończy Słomka.
Dziś (środa) na torowisku PKP cisza, spokój. Widok niecodzienny, ktoś nawet posprzątał!