W rozegranym dzisiejszego popołudnia w Zambrowie meczu pomiędzy tamtejszą Olimpią a ŁKS-em 1926 Łomża nasi piłkarze tym razem zmobilizowali się i wygrali to spotkanie 1:0. Po sobotniej porażce z Płomieniem Ełk i słabym, choć szczęśliwie zakończonym meczu w Kolnie wiele osób zaczęło zadawać pytania o formę zespołu. To jednak raczej nie forma jest problemem (pomijając kwestię braku skuteczności), a podejście zawodników, które tym razem okazało się nieco lepsze. Stąd też i korzystny wynik.
Mecz rozpoczął się podobnie jak poprzedni od dość szybkiego objęcia prowadzenia przez biało-czerwonych. Już w 10 min. mocno przez nas poprzednio krytykowany za brak skuteczności (choć nie za brak zaangażowania, bo tego mu zarzucić nie można) Marcin Truszkowski pobiegł z piłką prawą stroną boiska i oddał strzał w krótki róg bramki. Piłka po tym uderzeniu wpadła do siatki i ŁKS wyszedł na prowadzenie.
Inną godną uwagi sytuacją z pierwszej połowy jest strzał Łukasza Grzybowskiego z 36 min. Po podaniu od Truszkowskiego łomżyński pomocnik uderzył piłkę w stronę bramki minimalnie przenosząc ją nad poprzeczką.
Z kolei na początku drugiej połowy bliski wyrównania był znany z występów w ŁKS-ie Michał Hryszko. W 53 min. pomocnik Olimpii wyskakując do główki minimalnie minął się z piłką, dzięki czemu strzegący bramki ŁKS-u Rafał Rakowiecki nie musiał interweniować.
Końcówka spotkania to nerwowa atmosfera i liczne faule z obu stron, za to właśnie sędzia pokazał kilka żółtych kartoników. Już w doliczonym czasie gry drugą taką kartkę, a po niej także czerwoną obejrzał z bliska Tomasz Jakuszewski, przez co dwie ostatnie minuty Olimpia grała w osłabieniu. Nie wpłynęło to jednak na zmianę wyniku i ostatecznie ŁKS zwyciężył w derbowym spotkaniu Olimpię 1:0.
Dodać należy, że większość spotkania odbyła się bez łomżyńskich kibiców, którzy zatrzymani przez policję dotarli na stadion w Zambrowie dopiero około 60 minuty meczu.
- Nieważny jest styl, ważne są trzy punkty.(...) Teraz myślę, że kredyt zaufania mamy ponownie i cieszymy się, że tak duża rzesza kibiców przyjechała i nas wspierała, wprawdzie w drugiej połowie ale to nie ich wina. Za to jesteśmy wdzięczni. Marcin Truszkowski miał jedną sytuację, to jest rasowy napastnik, pokazał, że z zimną krwią można to wykorzystać... w tym meczu przechylił szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Jestem zadowolony z gry całego zespołu, może to nie wyglądało ładnie ale my też kontrolowaliśmy sytuację i bardzo dobrze przesuwaliśmy "w linię".
- Z piłkarskiego punktu widzenia był to mecz walki, rąbania, siekania. Jakiś piłkarskich elementów dużo nie było. Jeden błąd zdecydował o tym, że ŁKS stworzył sytuację i ją wykorzystał - tak natomiast ocenił spotkanie grający trener Olimpii , Krzysztof Zalewski.
Wkrótce zapraszamy na wideorelację z meczu