- Wszyscy przychodza, oglądają i... komentują. Tymczasem od rana my tylko ciężko pracujemy przy uprzątaniu gruzowiska. Na szczęście budynkowi nie grozi zawalenie- mówią państwo Bajakowie, właściciele domu, w który dziś rano uderzył dostawczy volkswagen transporter. - Szczęście w nieszczęściu, że nikomu nic się nie stało!
Dom państwa Bajaków, stojący przy ul. Poznańskiej w Łomży przeżywa dziś istne oblężenie. Od rana wielka dziura w ścianie salony przyciąga przechodniów i sąsiadów.
Do wypadku doszło ok. godz. 7.45. W dom, stojący przy ul. Poznańskiej nagle wjechał dostawczy transporter. Kierowca, jadący prawym pasem drogi, prawdopodobnie zasnął za kierownicą. Nagle zjechał na przeciwległy pas ruchu, przejechał przez trawnik, minął betonowy słup i zatrzymał się aż na ścianie budynku. Przebił ją bez trudu.
Państwo Bajakowie mogą mimo wszystko mówić o ogromnym szczęściu. W salonie, gdzie wjechał samochód, nikogo nie było.
Inspektorat Nadzoru Budowlanego orzekł, że dom nie grozi zawaleniem- rodzina nie musi więc szukać nowego dachu nad głową.
Mają jednak żal, że chociaż przewidzieli czarny scenariusz, miasto zlekceważyło ich problem. Do dzisiejszego ranka.
- Już wcześniej informowaliśmy miasto, że po remoncie ul. Poznańskiej droga stała się wyjątkowo niebezpieczna. To "wisiało w powietrzu". Chcieliśmy, by prezydent wprowadził ograniczenia ruchu tirów, by policja egzekwowała ograniczenie prędkości do 40 km na godzinę... - opowiadają właściciele. - Niestety, nie dostaliśmy z ratusza żadnej odpowiedzi.
Na potwierdzenie obaw właścicieli nie trzeba było długo czekać. Zaledwie kilkanaście tygodni po złożeniu pisma, pierwszy samochód przebił ścianę ich domu.