Około 60 tysięcy złotych Łomżyński Klub Sportowy jest winny Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji. Zaległości sięgają lipca 2025 roku. Dodatkowo klub nie płaci piłkarzom, którzy ostatnio odmówili wyjścia na trening. Z naszych informacji wynika, że klub ma więcej wierzycieli, a pensji nie otrzymuje również trener zespołu.
Ciemne chmury zbierają się nad Łomżyńskim Klubem Sportowym. Kilka dni temu informowaliśmy, że zawodnicy odmówili wyjścia na trening z powodu zaległości z płatnościami ich pensji. Okazuję się, że zespół ma więcej nieuregulowanych zobowiązań.
- W tej chwili czekamy na opłatę zaległych faktur od lipca 2025 roku. To jest prawie 60 tys. złotych na 4 marca 2026 roku - powiedziała dyrektor MOSiR-u Bernadeta Krynicka.
Pomimo kilkumiesięcznych zaległości klub nie kwapi się z uregulowaniem ich. Do tej pory przelał na konto miejskiej jednostki jedynie symboliczną kwotę.
- Po naszej rozmowie w grudniu z panem prezesem powiedział on, że postara się jakąś część wpłacić. Po czym wpłynęła opłata faktury na około 30 zł - dodała dyrektor Krynicka.
Również sam kontakt z władzami klubu jest utrudniony. Bernadeta Krynicka chwali sobie współpracę z trenerem Marcinem Sasalem i jego asystentami jednak brakuje porozumienia z ludźmi zarządzającymi klubem.
Tematem, który wzbudza dużo emocji wśród kibiców jest również stan boiska. ŁKS obecnie swoje mecze rozgrywa na boisku Orzeł.
- Jeżeli chodzi o główną płytę, to nie są kwestie finansowe i brak rozliczeń, to są kwestie po prostu fizjologiczne, przyrodnicze. Zima była mroźna. Myślę, że gdzieś z półtora tygodnia temu dopiero ostatnio resztki śniegu tu stopniały. Gleba była jeszcze zmarznięta. Stan murawy absolutnie nie nadawał się do rozgrywek i nie nadaje się w dalszym ciągu. My nawet zasięgnęliśmy opinii specjalisty od utrzymania murawy i kategorycznie zakazał jej używania, bo murawa, która zawsze jest piękna i zadbana, uległaby zniszczeniu - tłumaczyła Bernadeta Krynicka prognozując, że ŁKS prawdopodobnie wróci na główne boisko na początku kwietnia.
Z informacji, jakie udało nam się uzyskać wynika, że ŁKS nie płaci pensji nie tylko zawodnikom. Od jakiegoś czasu również trener Marcin Sasal nie otrzymuje pieniędzy, a klub zalega z płatnościami również innym podmiotom.
Wszystko to budzi uzasadnione obawy jak będzie wyglądał jubileuszowy rok, którego obchody mają kosztować około 600 tysięcy złotych.
ŁKS starał się również o wsparcie Województwa Podlaskiego, jednak nie uzyskał dofinansowania w pierwszym tegorocznym naborze.
- ŁKS złożył wniosek niepoprawnie pod względem formalnym - brakowało załączników. Wsparcie otrzyma w drugiej transzy - powiedział członek Zarządu Województwa Podlaskiego Jacek Piorunek.
W ostatnich dniach na stronach i social mediach województwa, a także na oficjalnej stronie ŁKS pojawiły się informacje o spotkaniu prezesa zespołu z władzami województwa jednak wszelkie wzmianki o tym zniknęły z internetu. Jak powiedział Jacek Piorunek może to wynikać z przyczyn technicznych.
Próbowaliśmy skontaktować się z prezesem ŁKS-u Tomaszem Bałdygą ale nie odbiera telefonu.