Policjanci z KMP w Łomży pilotowali do szpitala chorego 4-latka. Pod koniec trasy chłopiec musiał przesiąść się do radiowozu.
W środę (8.09) wieczorem do policjantów z drogówki, którzy byli w łomżyńskim szpitalu, podeszła roztrzęsiona kobieta i poprosiła o pomoc. Powiedziała, że jej 4-letni syn ma podejrzenie zapalenie wyrostka robaczkowego i musi szybko trafić pod opiekę lekarzy z białostockiego szpitala dziecięcego. Transport medyczny nie wchodził w grę.
Policjanci widząc powagę sytuacji, bez wahania rozpoczęli pilotaż mitsubishi z 4-latkiem. W międzyczasie, funkcjonariusze skontaktowali się z kolegami z Zambrowa, którzy przejęli pilotaż na granicy powiatu. Jednak takiego przebiegu wydarzeń nikt się nie spodziewał. Na krajowej "ósemce", w rejonie Jeżewa, ich mitshubishi uległo awarii. Okazało się, że dalsza podróż nim, nie jest możliwa. W związku z tym, że liczyła się każda minuta, 4-latek z rodzicami dalszą drogę do szpitala kontynuował radiowozem. Chłopiec na czas trafił pod opiekę lekarzy.
zdj. ilustracyjne