W maju br. w jednym z supermarketów w Ostrołęce zauważono kobietę, która zmieniała metkę z ceną znajdującą się na pomidorach malinowych, na metkę z ceną tańszych buraków. Podejrzaną okazała się być policjantka z Wydziału Techniki Operacyjnej stołecznej policji. Zdaniem RMF24, decyzja prokuratury jest kuriozalna.
O zdarzeniu, do którego doszło w jednym ze sklepów na terenie Ostrołęki pisaliśmy pod koniec maja br. W jednym z supermarketów w Ostrołęce ochrona sklepu zauważyła kobietę zmieniającą metkę z ceną znajdującą się na pomidorach malinowych, na metkę z ceną tańszych buraków.
Przypominamy:
Wczoraj na portalu RMF24 pojawiło się uzasadnienie rzecznika Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce dotyczące śledztwa w tej sprawie.

- Jak czytamy w uzasadnieniu, przestępstwo oszustwa polega na doprowadzeniu innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie w błąd. Kluczowe dla autora tej argumentacji okazało się słowo "osoby". Jak przyjął, jako że działanie sprawcy musi być nakierowane na osobę, w przypadku użycia kasy samoobsługowej, tej drugiej osoby nie było, więc sprawca nie wprowadził nikogo w błąd. Zachowanie policjantki potraktowano więc nie jako przestępstwo, a wykroczenie. Według prokuratury, można mówić jedynie o usiłowaniu kradzieży, a niewielka kwota sprawia, że policjantka odpowie z kodeksu wykroczeń - czytamy na RMF24.pl
Reklama
źródło: RMF24.pl