Polska branża mieszanych sportów walki znana jest na świecie głównie za sprawą KSW. Federacja ta skupia wokół siebie zawodników z całego świata oraz organizuje gale, również poza granicami Polski, które z roku na rok przyciągają coraz więcej widzów. Pomimo tego, iż „Konfrontacja Sztuk Walki” posiada dominującą pozycję na polskiej scenie MMA, to istnieje w naszym kraju co najmniej kilka innych organizacji, które również radzą sobie coraz prężniej.
Przykładem może być federacja „Fight Exclusive Night”, która działa w Polsce od 2013 roku. Jest ona dobrze znana wszystkim polskim fanom mieszanych sztuk walki, a dzięki organizowaniu coraz to bardziej spektakularnych gal oraz pozyskiwaniu lepiej uzdolnionych zawodników, przyciąga również uwagę osób niezwiązanych z tym sportem. W ciągu kilku ostatnich lat dla FEN-u walczyło wielu znakomitych zawodników, takich jak choćby Andrzej Grzebyk, który w 2018 roku zdobył mistrzowski pas w wadze średniej, pokonując poprzez techniczny nokaut Brazylijczyka Thiago Vieirę. Dziesięć miesięcy później, tym razem przez nokautujący cios w wątrobę, Grzebyk pokonał Kamila Gniadka – reprezentanta szczecińskiego klubu „Berserkers Team”, zdobywając tym samym pas wagi półśredniej oraz stając się podwójnym mistrzem federacji FEN. Tekst powstał przy współpracy z serwisem Wielka Masa
Warta wspomnienia jest również „Profesjonalna Liga MMA”, która stawia na promocję zawodników mniej doświadczonych oraz wyróżniających się podczas walk na turniejach amatorskich. Jest to również pierwsza polska federacja MMA, która nawiązała współpracę z komisją antydopingową i od 2013 roku stosuje wśród swoich zawodników testy na obecność niedozwolonych substancji, wspomagających wydolność organizmu. Jeśli chodzi o konkretnych, byłych lub obecnych, zawodników tej federacji, to z pewnością wartym wspomnienia sportowcem jest Michał Pasternak, który w 2019 roku został mistrzem organizacji PLMMA w wadze półciężkiej. Wcześniej odnosił wiele zwycięstw w ligach i turniejach amatorskich. W 2011 roku zajął drugie miejsce na 14 edycji Mistrzostw Polski Południowej „Amatorskiej Ligi MMA”, w której brało udział łącznie 143 zawodników z południowej części kraju. Inną ciekawą osobą związaną z PLMMA jest polski sztangista i złoty medalista olimpijski, Szymon Kołecki. W mieszanych sztukach walki zadebiutował on pojedynkiem z Dariuszem Kazimierczukiem, którego pokonał w pierwszej rundzie poprzez techniczny nokaut. Walka ta była main eventem 72 gali PLMMA w Łomiankach. Dwa lata później Kołecki zadebiutował w KSW, gdzie zwyciężył z Mariuszem Pudzianowskim poprzez TKO (Pudzianowski doznał kontuzji mięśnia uda).
Inną federacją mieszanych sztuk walki, która w ostatnim czasie coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w branży jest „Babilon MMA”. Organizacja ta zadebiutowała w sierpniu 2017 roku i można powiedzieć, że wystartowała z wysokiego C. W walce wieczoru zmierzyli się bowiem dwaj bardzo doświadczeni zawodnicy MMA, Michał Fijałka i Marcin Łazarz. Po trzech rundach zaciekłej i wyrównanej walki zwyciężył Fijałka poprzez jednogłośną decyzję sędziów. Wartym wspomnienia sportowcem jest również Daniel Skibiński, który jest uważany za drugiego najlepszego zawodnika MMA wagi półśredniej (wg portalu rankingmma.pl). W 2018 roku zdobył on mistrzowski pas „Babilon MMA”, który rok później obronił. Z rzeczoną organizacją związany był również wspomniany wcześniej Szymon Kołecki, który trzy razy brał udział w walce wieczoru na galach „Babilon MMA” i za każdym razem zwyciężał w pierwszej rundzie poprzez techniczny nokaut.
Dużą popularność posiadają federacje organizujące walki typu „freak fight”. Takie pojedynki sporadycznie pojawiały się nawet na galach KSW, czyli organizacji stricte sportowej. Jednak na świecie, a także w Polsce istnieją kolektywy, które zajmują się organizacją tylko i wyłącznie takich wydarzeń. W naszym kraju dwie największe federacje tego rodzaju to „Fame MMA” oraz „Free Fight Federation”. Obie funkcjonują od dość krótkiego czasu („Fame MMA” od 2018 roku, a FFF od 2019), jednak zdążyły już skupić wokół siebie ogromną liczbę fanów. W większości przypadków są to osoby w zerowym lub w niskim stopniu zaznajomione z tematem mieszanych sztuk walki, czy innych dyscyplin. Wynika to z faktu, że federacje freakowe werbują zawodników, którzy prawie wcale nie mają doświadczenia związanego z walką w oktagonie. Choć czasem zdarzają się wyjątki, takie jak choćby Marcin Najman, czy Paweł Trybała, którzy są od relatywnie długiego czasu związani ze sportami walki, to w większości w galach takich biorą udział ludzie z innych środowisk, np. influencerzy, raperzy lub uczestnicy programów typu reality show.
Choć w Polsce funkcjonuje bardzo dużo federacji związanych ze sztukami walki, to oczywiście żadna z nich nie może równać się z „Konfrontacją Sztuk Walki”, czyli organizacją stworzoną przez Martina Lewandowskiego oraz Macieja Kawulskiego w 2004 roku. Gala „KSW 39. Colosseum”, która odbyła się na stadionie narodowym w Warszawie, zgromadziła prawie 58 tysięcy widzów i była drugą na świecie imprezą MMA pod względem liczebności widzów. W walkach KSW brało udział wielu niesamowicie uzdolnionych zawodników z całego świata. Jednym z najbardziej zasłużonych jest Phil de Fries, który walczył dla takich federacji jak UFC, czy „Bellator”. Obecnie od 2018 roku jest mistrzem KSW w wadze ciężkiej. Na 43 gali KSW zdobył ten tytuł w walce z Michałem Andryszakiem, którą wygrał poprzez techniczny nokaut. Niecały rok później obronił tytuł pokonując w wyrównanym pojedynku Tomasza Narkuna. Jeśli chodzi o polskich zawodników, to z pewnością należy wspomnieć Karola Bedorfa, który w KSW zaliczył swój debiut w MMA. Swoją pierwszą walkę w tej dyscyplinie stoczył na 8 gali tej federacji. Odniósł w niej zasłużone zwycięstwo, pokonując francuskiego zawodnika Francisa Carmonta. Kilka lat później na 24 edycji KSW stanął naprzeciw mistrza olimpijskiego w judo, Pawła Nastuli. Jak sądzi sam Bedorf była to historyczna walka, która miała charakter punktu zwrotnego w jego karierze. Wygrał ją w drugiej rundzie za sprawą niezdolności Nastuli do kontynuowania pojedynku. Zdobył tym samym mistrzowski pas KSW wagi ciężkiej. Zawodnikiem związanym z największą federacją MMA w Polsce, który również zaliczył w niej wiele spektakularnych pojedynków jest Marcin Różalski. Zdobycie przez niego międzynarodowego mistrzostwa KSW w wadze ciężkiej przeszło do historii i znane jest wielu osobom na świecie, nawet tym którzy nie są zagorzałymi fanami mieszanych sztuk walki. W 16 sekundzie pojedynku zadał potężny cios pięścią, nokautując tym samym Fernando Rodriguesa Jr. Co ciekawe Różalski zaraz po walce ogłosił, że zwakuje zdobyty pas ze względu na jego brak zainteresowania tego typu nagrodami. Prawdziwą legendą KSW, jak i światowego MMA jest Mamed Khalidow. Swoją pierwszą walkę w rzeczonej federacji stoczył w 2009 roku. Pokonał wtedy brazylijskiego zawodnika Daniela Acacio, którego znokautował 70 sekund po rozpoczęciu pojedynku. Od 2010 do 2018 roku nie przegrał ani jednej walki. Punktem kulminacyjnym w karierze Khalidowa było starcie z Michałem Materlą, który przez wielu przedstawiany był jako jedyny zawodnik mający szansę na pokonanie legendarnego wojownika KSW. Obaj sportowcy spotkali się w oktagonie w 2015 roku na 33 gali „Konfrontacji Sztuk Walki” w Krakowie. Khalidow pokonał Materlę poprzez nokaut w 31 sekundzie pojedynku, zdobywając tym samym pas mistrza KSW w wadze średniej. Pomimo kilku porażek Khalidowa w późniejszych latach nadal jest on uznawany przez środowisko MMA za najlepszego polskiego zawodnika mieszanych sztuk walki.
Oprócz wyżej wymienionych zawodników, dla federacji KSW walczyło również wielu innych uzdolnionych sportowców, takich jak: Jan Błachowicz, Borys Mańkowski, czy Mateusz Gamrot. Pomimo dość istotnej pozycji kilku innych polskich organizacji MMA, „Konfrontacja Sztuk Walki” posiada na swoim koncie zdecydowanie najwięcej sukcesów, a także zasług dla polskich mieszanych sztuk walki. Kolektyw ten jest bowiem odpowiedzialny m. in. za popularyzację MMA w naszym kraju, która poskutkowała ogromnym wzrostem zainteresowania tą dyscypliną w ostatnich latach. Przedstawiciele KSW promując MMA kierowali się m. in. tym, aby uświadomić opinii publicznej fakt, iż mieszane sztuki walki są niczym innym, jak pełnoprawnym sportem i choć opinie na ten temat wciąż są podzielone, to coraz więcej osób uznaje tę dyscyplinę za czysto sportową. Pomimo tego, że coraz więcej federacji polepsza swój status w branży sztuk walki, to na chwilę obecną nie ma chyba przesady w stwierdzeniu, że kondycja polskiego MMA ma się świetnie przede wszystkim dzięki KSW.
mat. promocyjny