Sprawowanie mandatu posła związane jest z licznymi podróżami, co nie wzbudza żadnych wątpliwości. Podróże oczywiście muszą kosztować. Postanowiliśmy sprawdzić ile kosztują nas, obywateli, przejazdy parlamentarzystów. Kto jeździ najwięcej, a kto najmniej?
Zgodnie z przepisami, wybrańcy narodu mają prawo na terenie kraju, do bezpłatnego przejazdu środkami publicznego transportu zbiorowego oraz przelotów w krajowym przewozie lotniczym, a także do bezpłatnych przejazdów środkami publicznej komunikacji miejskiej. Z tej możliwości raczej jednak nie korzystają, woląc przemieszczać się prywatnymi samochodami. Wydatki posła na przejazdy samochodem związane z wykonywaniem mandatu poselskiego na terenie kraju pokrywane są z ryczałtu przysługującego posłom na prowadzenie biura poselskiego.
Jak duże są te wydatki? Przejrzeliśmy sprawozdania z wydatkowania kwot ryczałtu przeznaczonego na prowadzenie biur poselskich posłów z naszego okręgu, ze specjalnym uwzględnieniem pozycji nr 9 opisanej jako "Koszty przejazdów posła w związku z wykonywaniem mandatu poselskiego samochodem własnym lub innym".
Poniżej prezentujemy zestawienie wydatków naszych posłów na podróże samochodami przygotowane na podstawie oficjalnych dokumentów dostępnych na stronach sejmowych (w kolejności alfabetycznej):
Andruszkiewicz Adam, Kukiz15 - 35 542,38 zł Baszko Mieczysław Kazimierz, PSL - 39 951,14 zł Bogucki Jacek, PiS - 7 438,62 zł Cimoszewicz Tomasz, PO - 22 742,89 zł Gwiazdowski Kazimierz, PiS - 40 629,08 zł Jurgiel Krzysztof, PiS - 0,00 zł Kamińska Bożena, PO - 38 160,96 zł Kołakowski Lech, PiS - 39 881,03 zł Krynicka Bernadeta, PiS - 40 410,93 zł Piontkowski Dariusz, PiS - 19 599,51 zł Truskolaski Krzysztof, N - 34 439,10 zł Tyszkiewicz Robert, PO - 23 847,04 zł Zieliński Jarosław, PiS - 7 925,89 zł Żalek Jacek, PiS - 39 282,60 złJak wynika z zestawienia, rozbieżności pomiędzy kosztami podróży posłów bywają znaczne. Nawet jeśli nie weźmiemy pod uwagę kwot podawanych przez tych parlamentarzystów, którzy z racji stanowisk ministerialnych wożeni są głównie służbowymi limuzynami (minister Krzysztof Jurgiel oraz wiceministrowie Jacek Bogucki i Jarosław Zieliński), to różnica pomiędzy kwotą niespełna 19 600 zł wydaną przez posła Dariusza Piontkowskiego a kwotą przekraczającą 40 600 zł jaką za paliwo zapłacił poseł Kazimierz Gwiazdowski (obaj Prawo i Sprawiedliwość) to praktycznie dwukrotność. Nie pytaliśmy posłów z czego to może wynikać, choć przecież z Radziłowa nie jest do Warszawy dwa razy dalej niż z Białegostoku...
Poza posłem Piontkowskim (oraz ministerialną trójką) najmniej na przejazdy autem wydali posłowie Platformy Obywatelskiej Tomasz Cimoszewicz i Robert Tyszkiewicz. Natomiast wśród rekordzistów znajdujemy oczywiście posła Gwiazdowskiego, który jeździł w 2016 roku najwięcej, a także poseł Bernadetę Krynicką (PiS) - zabrakło ledwie 219 zł, by dzierżyć "palmę pierwszeństwa" i posła Mieczysława Baszko (PSL), który o włos czyli o 70 zł wyprzedził drugiego z łomżyńskich parlamentarzystów, Lecha Kołakowskiego (PiS).
Jak widać więc to, ile poseł podróżuje nie ma związku z tym, z jakiego ugrupowania się wywodzi i zazwyczaj kwestie te nie są roztrząsane przez media. Ostatnio jednak pojawiły się informacje o środkach przeznaczonych na paliwo przez posła Adama Andruszkiewicza (Kukiz15), który nie posiada samochodu i nawet nie ma prawa jazdy. Jak tłumaczył Andruszkiewicz, korzysta on z auta na zasadzie użyczenia, na co musi posiadać odpowiednią umowę, aby móc rozliczyć koszty przejazdów. Oponenci zarzucają mu jednak, że jest taki sam jak ci, których krytykuje. "Wszyscy biorą to i on, wcale nie jest lepszy" - tego typu wpisy można przeczytać w komentarzach pod adresem pochodzącego z Grajewa parlamentarzysty. Andruszkiewicz odpowiada, że jest na liście tygodnika Wprost wśród 10 najbardziej aktywnych i pracowitych posłów, a jego podróże są ścisle związane z wykonywaniem mandatu. Jednocześnie poleca sprawdzenie aktywności innych posłów z regionu.
W 2016 roku polscy podatnicy ponieśli wydatki z tytułu ryczałtu na prowadzenie biur poselskich w wysokości 63,7 mln złotych. Największą pozycją na liście wydatków są wynagrodzenia pracowników (21,7 mln zł), ale jeśli doliczymy do tego zlecenia i umowy o dzieło (5,7 mln zł), to łącznie daje kwotę 27,4 mln zł. Na drugim miejscu są wydatki na wynajęcie i utrzymanie biura (13,6 mln zł), a na trzecim przejazdy samochodem. Suma wydatków na ten cel wszystkich posłów w ciągu 12 miesięcy wyniosła 11,8 mln zł.