Radość z powrotu pociągów pasażerskich do Łomży powoli mija, a pasażerowie zderzają się z szarą rzeczywistością. Kto próbował ostatnio na łomżyńskim peronie dowiedzieć się, czy jego pociąg przyjedzie o czasie, ten wie, w czym rzecz. Zamiast nowoczesnych ekranów – tradycyjna gablotka z papierowym rozkładem. Zamiast komunikatów z głośników – cisza. Łomżyńskie Stowarzyszenie Kolejowe mówi „sprawdzam” i wysyła oficjalną petycję do kolejowych decydentów.
Wojciech Fabin, prezes stowarzyszenia, stawia sprawę jasno: reaktywacja linii to wielki sukces i ważny krok w walce z wykluczeniem transportowym regionu, ale sama stacja technicznie została w poprzednim stuleciu. W Łomży nie ma stałej obsługi, nie działa tu tradycyjna kasa biletowa, nie ma też dyżurnego ruchu, którego można by podpytać o powód opóźnienia. Podróżny na peronie zostaje sam ze sobą.
Dla młodych ludzi z aplikacją w telefonie to mniejszy problem. Jednak dla seniorów, osób niedowidzących, niedosłyszących czy po prostu tych, którzy pociągiem jeżdżą od święta, brak jasnej informacji na żywo oznacza totalną dezorientację. Z sygnałów, które docierają do stowarzyszenia od samych mieszkańców, wynika jedno – to właśnie brak rzetelnej informacji pasażerskiej jest dziś największą barierą, która zniechęca do korzystania z łomżyńskiego peronu.
Rozwiązaniem ma być włączenie Łomży do CSDiP. Pod tym skomplikowanym skrótem kryje się Centralny System Dynamicznej Informacji Pasażerskiej. Mówiąc po ludzku: to mechanizm, który zarządza stacyjnymi głośnikami i ekranami, pokazując i zapowiadając ruch pociągów w czasie rzeczywistym.
W petycji, która ma trafić na biurka szefostwa PKP PLK S.A. oraz Dyrekcji Regionu Centralnego, wyliczono cztery konkretne rzeczy, które muszą pojawić się w Łomży, by stacja przypominała XXI wiek:
- Nowoczesna stacja nie może opierać się wyłącznie na tradycyjnych, papierowych gablotach z rozkładem, zwłaszcza w obliczu braku stacjonarnej obsługi kasowej czy dyżurnego na miejscu – czytamy w treści pisma.
Reklama
Teraz ruch należy do kolejowych spółek. Łomżyńscy społecznicy liczą na to, że PKP PLK nie potraktuje miasta jak stacji drugiej kategorii. Skoro odtrąbiono sukces i pociągi po latach znów tu stają, wypadałoby dać pasażerom narzędzia, by mogli z nich korzystać bez zbędnego stresu.
Petycja została udostępniona w internecie i można ją podpisać online. Przedstawiciele stowarzyszenia apelują do mieszkańców, pasażerów i wszystkich, którym zależy na rozwoju lokalnej kolei, o składanie podpisów w sieci