Nie jest z nami tak źle, jakby się wydawało. Nadal potrafimy współczuć i pomagać w potrzebie. Takie myśli (bardzo ciepłe zresztą) przychodzą mi do głowy, kiedy myślę o dzieciach państwa Mańczak. Dawno łomżyniacy nie wykazali takiej solidarności. I jak się okazuje- słowa chcemy zamienić w czyn, dlatego już 1. maja ci, którzy przekazali swoje pieniądze na leczenie chorych chłopców, chcą spotkać się na Starym Rynku i zawalczyć o dzieci.
Artykuł "Lekarz nie wywiązał się z obietnicy! Mańczakowie proszą o wspracie" umieszczony na naszym portalu w piątek tydzień temu, wowołał prawdziwą burzę. Komentarze Użytkowników nie pozostawiły na nieszczerym lekarzu suchej nitki.
Jak się okazuje, Adrianowi i Kubie nie tylko współczujemy "z daleka". Łomżyniacy, którzy wysłali swoje sms-y na leczenie chłopców, czują się tak samo oszukani, jak rodzina państwa Mańczak. Dlatego 1. maja postanowili zorganizować spotkanie, by dowiedzieć się, jakie są możliwości odzyskania pieniędzy od lekarza, który je wygrał i przekazania rodzicom chorych nastolatków.
Nie wiem, czy takie możliwości się znajdą. Nie wiem, co na to prawo. Dotarły do nas jednak informacje, że na spotkanie przyjdzie przedstawiciel kancelarii prawniczej. Jest więc szansa, że dzieci wreszcie uzyskają pomoc, na którą czekają od długich pięciu miesięcy.
A nawet, jeśli okazałoby się, że furtka w prawie nie istnieje, i lekarz, który wygrał 330 tysięcy złotych, wbrew deklaracjom nie musi się nimi dzielić z rodziną Mańczaków, to i tak będzie to potężne wsparcie dla rodziny. Okazuje się bowiem, że dwoje chorych chłopców- Adrian i Kuba- ma poparcie ogromnej rzeszy łomżyniaków. A taka świadomość też daje sporego "kopa do walki" z chorobą.