- Nic o nas bez nas! - protestują prezesi łomżyńskich klubów sportowych, którzy od nas dowiedzieli się o odbytym wczoraj posiedzeniu Łomżyńskiej Rady Sportu, na które spodziewali się zaproszenia. Ciało doradcze prezydenta ustalało m.in. zasady podziału środków na sport i robiło to bez udziału zainteresowanych.
Prezydent Mieczysław Czerniawski jeszcze w grudniu zapowiadał, że na styczniowe posiedzenie Łomżyńskiej Rady Sportu zostaną zaproszeni przedstawiciele klubów, by mogli wyrazić swoją opinię na temat zasad podziału środków na sport.
- Chętnie wysłucham państwa sugestii w tej sprawie - mówił prezydent w grudniu do kilku prezesów, którzy pojawili się na posiedzeniu Komisji Finansów i Skarbu Miasta, na którym opiniowała ona projekt budżetu miasta na 2014 rok.
Niestety, jak się właśnie okazało, na chęciach się skończyło, bowiem na odbyte w środę posiedzenie nikt z prezesów nie został zaproszony. A Rada zajmowała się kluczowymi z punktu widzenia działaczy klubowych sprawami. Najważniejszą z nich były zasady podziału środków na sport w tegorocznych konkursach. Rada omawiała też szczegóły pierwszej gali sportu, która ma się odbyć w lutym.
- Nie dotarła do mnie żadna informacja o tym, że Prezydent deklarował zaproszenie kogokolwiek spoza członków Rady na to posiedzenie. Gdybym o tym wiedział, na pewno takie zaproszenia zostałyby wysłane - zapewnia przewodniczący Łomżyńskiej Rady Sportu Sławomir Grygo.
- To kolejny raz, kiedy władze wyraźnie pokazują gdzie nas mają. Najlepiej pewnie by było, gdybyśmy polikwidowali wszystkie kluby, a oni mieliby święty spokój, bo traktują nas jak piąte koło u wozu - skomentował w swoim stylu prezes Bokserskiego Klubu Sportowego TIGER Zbigniew Maleszewski.
A tymczasem nadal jest tak, że łomżyńskie kluby uczestniczące w konkursach ofert ogłaszanych przez miasto nie znają zasad, według których przyznawane będą środki. Termin składania ofert na konkursy sportowe minął 10 stycznia i wkrótce prezydent powoła komisje, które podzielą środki pomiędzy kluby. Pracy komisji zainteresowani również nie mogą obserwować. Jak dowiedzieli się działacze obecni 7 stycznia na zebraniu w ratuszu, procedura jest jawna, ale na posiedzenie komisji nie zostaną wpuszczeni, bo ich obecność mogłaby mieć rzekomo wpływ na podejmowane decyzje.
- Procedura jest jawna, ale jednocześnie tajna. Nikt nic nie wie i najlepiej, jeśli się nie dowie. Takie podejście z pewnością nie sprzyja dobrej atmosferze - skomentował prezes Klubu Szachowego MARATON Grzegorz Kotarski, który jako wzór wskazuje Suwałki, gdzie uchwałą Rady Miasta określone są szczegółowe zasady przyznawania dotacji klubom sportowym i dokumenty te są ogólnie dostępne na BIP tamtejszego Urzędu Miejskiego.
- W Suwałkach każdy klub po zakończeniu roku jest w stanie z dużą dokładnością wyliczyć sobie, jakich środków z miasta może spodziewać się w roku kolejnym. Wszystko jest jasno określone i klarowne. W Łomży od lat panuje w tym względzie uznaniowość i nikt nie ma bladego pojęcia, co go czeka w najbliższej przyszłości - dodaje Kotarski.
Środki z dotacji stanowią poważny udział w budżetach większości łomżyńskich klubów sportowych.