Do trzech lat pozbawienia wolności grozi młodym małżonkom z Łomży, którzy tak usilnie próbowali uniknąć zapłacenia mandatu, że wreszcie posunęli się do przestępstwa- złożyli fałszywe zeznania i zawiadomili policję o przestępstwie, które w rzeczywistości... nie miało miejsca.
- Sprawa zaczęła się od tego, że patrol policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego zatrzymał do kontroli opla astra na tymczasowych niemieckich numerach rejestracyjnych. Do kontroli doszło na ul. Rybaki- opisuje Urszula Brulińska z Zespołu Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Łomży.
Kierowca na widok policji zaczął uciekać, porzucając samochód. Auto zostało zabezpieczone przez funkcjonariuszy.
- Nieco później do Komendy przyszło młode małżeństwo. Małżonkowie zgłosili, że zostało im skradzione auto. Opisy idealnie pasowały do opla porzuconego na Rybakach- opowiada Urszula Brulińska.
Wydawałoby się, że właściciele za chwilę odzyskają samochód. Pech chciał jednak, że policjanci rozpoznali, że mężczyzna zgłaszający się na policję i podający za właściciela skradzionego opla to jednocześnie kierowca, który uciekł na Rybakach!
- Małżonkowie przyznali się do mistyfikacji. Tłumaczyli, że chcieli uniknąć mandatu, ponieważ auto nie ma ważnego ubezpieczenia i nie jest dopuszczone do ruchu- wyjaśnia rzecznik KMP.
Za nieudany fortel 27-latkom grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Dodajmy, że mandat, który przyszłoby im zapłacić za nieubezpieczony samochód, wyniósłby maksymalnie 500 złotych.