895 złotych- sporo więcej, niż w Suwałkach i dwukrotnie mniej, niż w Białymstoku, otrzymują za swoją pracę radni łomżyńskiej Rady Miasta. W rzeczywistości taką dietę miesięcznie otrzymuje jednak tylko czterech z 23-osobowego składu Rady. Pozostali, piastując stanowiska zarządów komisji oraz wchodząc w skład Prezydium Rady mogą liczyć na sporo więcej. Chociaż dieta przysługuje tylko za "pełny czasowo udział w posiedzeniach", radni sami zauważają, że z punktualnością bywa różnie...
Wysokość diet, jakie radni otrzymują za swoją pracę, wynika z wysokości tzw. kwoty bazowej.
- Dieta w ciągu miesiąca nie może przekroczyć półtorakrotności kwoty bazowej określonej w ustawie budżetowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe- informuje Anna Sobocińska, rzecznik prasowy prezydenta Łomży.
Radni, w zależności od pełnionej funkcji, dostają odpowiedni procent kwoty bazowej- od 45proc. dla radnego do 100 proc. dla przewodniczącego Rady Miasta.
W 2011 roku przewodniczący łomżyńskiej Rady Miasta, Maciej Borysewicz, za swoją pracę otrzymywał miesięcznie 1987,27 zł- tyle samo, co przewodniczący Rady w Suwałkach i o ponad 600 zł mniej, niż przewodniczący z Białegostoku.
Wiceprzewodniczący Rady- Mariusz Chrzanowski i Zbigniew Lipski- mogli liczyć na 1490,45zł co miesiąc- o blisko 400 złotych więcej, niż rajcy piastujący te same stanowiska w Suwałkach.
Dla "zwykłego" radnego wynagrodzenie za udział w sesjach i posiedzeniach komisji to niespełna 895 złotych. Na tak "niską" dietę (dla porównania- w Suwałkach wynosi ona 397,45zł) może jednak liczyć tylko czwórka radnych: Jan Bajno, Hanka Gałązka, Wanda Mężyńska i Janusz Nowakowski.
Pozostali radni pełnią bowiem funkcje przewodniczących i wiceprzewodniczących ośmiu komisji Rady Miasta. W tym wypadku dieta jest wyższa- 1292 zł dla kierującego pracami komisji i 994zł dla jego zastępcy.
Zgodnie z uchwałą przyjętą przez radnych w listopadzie 2007 roku, dieta przysługuje radnym tylko za "pełny czasowo" udział w posiedzeniach komisji i sesji Rady. "Nieobecność uznaje się za usprawiedliwioną jedynie w przypadku delegowania w sprawach Miasta"- czytamy w treści uchwały.
Mimo tak rygorystycznych zapisów, radni sami zauważają, że z punktualnością bywa różnie. Kilka miesięcy temu do dbania o "dyscyplinę" dotyczącą obecności na sesji rajcy wyznaczyli Zbigniewa Lipskiego, wiceprzewodniczącego Rady Miasta. Problem znów powrócił podczas jednej z ostatnich sesji, w grudniu. Radni wspomnieli o licznych spóźnieniach i wychodzeniu z obrad w chwili trudnych głosowań.
Wygląda jednak na to, że skutecznego "środka dyscyplinowania" radnych zabraknie. Mimo, że uchwała z 2007 roku mówi o potrąceniach diet za nieobecność, radni podczas grudniowej dyskusji woleli skupić się na "odpowiedzialności wobec wyborców" i dbaniu o sprawy miasta.