Reklama

[RETRANSMISJA] Miłe złego początki. ŁKS przegrywa w Zambrowie [FOTO i VIDEO]

22/11/2014 20:18

Świetnie dla ŁKS-u ułożył się początek meczu z Olimpią Zambrów, rozegranego w sobotę na bocznym boisku w Zambrowie. Już w 8. minucie spotkania ełkaesiacy cieszyli się z objęcia prowadzenia. Nieco ponad pół godziny później było już 2:0 dla biało-czerwonych. Niestety później, było już tylko coraz gorzej.

ŁKS spotkanie rozpoczął bez widocznego respektu przez posiadającym na koncie ponad dwukrotnie więcej punktów wiceliderem z Zambrowa. W ósmej minucie meczu Mariusz Baranowski wykonywał rzut rożny. Fatalny błąd popełnił przy nim strzegący bramki gospodarzy Piotr Czpliński, który wyszedł do dośrodkowania, ale piłki nie złapał. Spadła ona na głowę Alexa Rodiera, który bez problemu umieścił ją w siatce.

Zambrowianie jednak nie przejęli się zbytnio straconą bramką. Wyglądali, jakby wiedzieli, że tylko kwestią czasu jest odrobienie strat. Tym większym zaskoczeniem zarówno dla piłkarzy Olimpii, jak i jej kibiców, był kolejny gol strzelony przez biało-czerwonych. W 41. minucie kolejny, niemal identyczny błąd przytrafił się zambrowskiemu bramkarzowi, który znów wyszedł do wrzucanej przez Baranowskiego z rzutu wolnego piłki i znów jej nie złapał. Skorzystał z tego Rafał Maćkowski, który głową strzeli drugiego gola dla ŁKS-u.

Reklama

Teraz już Olimpia zareagowała na tychmiast, spychając podopiecznych trenera Roberta Speichlera do momentami głębokiej defensywy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 44. minucie Macieja Kowalskiego po raz pierwszy pokonał Kamil Zapolnik. Zaledwie minuty potrzebowali zambrowianie, by wyrównać stan rywalizacji, a stało się to ponownie za sprawą nalepszego strzelca Olimpii.

Po przerwie ŁKS wyszedł na boisko i szybko okazało się, że wyszła całkiem inna drużyna niż ta, która potrafiła strzelić dwa gole i prowadzić w meczu przez niemal całą pierwszą połowę. Ełkaesiacy grali tak, jak przez końcowe minuty pierwszej części meczu, a Olimpia wyglądał na ich tle jak o klasę lepszy zespół. Mósiało to przynieść efekty w postaci kolejnych goli dla miejscowych.

Reklama

Strzelać zaczął Łukasz Grzybowski, który w 52. minucie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Na następnego gola zambrowianie czekali zaledwie cztery minuty, a jako strzelec w protokole meczowym zapisał się Przemysław Jastrzębski. Dzieła zniszczenia dopełnił kompletujący swój hattrick Zapolnik, który w 60 minucie wykorzystał rzut karny.

Po spotkaniu Robert Speichler nie mógł uwierzyć, że w taki sposób można przegrać niemal wygrany mecz.

- Przegraliśmy wygrany mecz. Strzeliliśmy dwie bramki w pierwszej połowie, mieliśmy sytuację na 3:0. Niestety, daliśmy sobie w ciągu jednej minuty strzelić dwie bramki i to w pewnym sensie można powiedzieć zadecydowało o wyniku. Natomiast druga połowa naprawdę, zaczęliśmy od dobrej akcji. Mieliśmy sytuację na przełamanie, na strzelenie bramki. Później już nie wiem, chwila rozluźnienia, brak pewności siebie spowodował, że traciliśmy kolejne bramki - podsumował trener.

Reklama

Robert Speichler odniósł się też do sytuacji jaka panuje w klubie. Zdiagnozował ją mówiąc krótko, że "ten klub umiera". Pełny wywiad z trenerem ŁKS-u, a także całe spotkanie dostępne jest w retransmisji, którą udostępniamy poniżej.

Po sobotnim meczu ŁKS spadł w tabeli na 11. miejsce.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama