Pomimo kolejnych deklaracji władz, sytuacja eskaluje. Dziś, po zakończeniu protestu, kłótnie przeniosły się na obrady Rady Miejskiej.
Nie milknie temat łączenia klas. Pomimo jasnych zapewnień władz miasta, dzisiaj na Starym Rynku protestowali rodzice, którzy sprzeciwiają się takim działaniom. Wsparła ich część radnych miejskich.
– Udostępniłem petycję online z treścią stanowiska rodziców i z tego powstał medialny szum. Inne szkoły zaczęły się zgłaszać, a rodzice dzwonić. Ta konferencja jest wyrazem sprzeciwu wobec działań władz. Rodzice chcą, aby sprawa była komunikowana wprost. Dezinformacja, o którą jestem oskarżany, kłamstwa i wprowadzanie rodziców w błąd – to działania pana wiceprezydenta Andrzeja Stypułkowskiego – mówił radny Marcin Mieczkowski.
Reklama
Na protest przybyli rodzice z transparentami nawołującymi do zmian.
– Nie zgadzamy się z decyzją władz, które chcą połączyć klasy. Jestem mamą ucznia klasy 4b ze Szkoły Podstawowej nr 4. Tam nie ma warunków do łączenia klas. Chcemy, aby klasy były mniejsze. Dzieci są psychicznie słabsze niż kiedyś. Potrzebują mniejszych grup, w których nauczyciel będzie mógł do nich dotrzeć – powiedziała jedna z mam. – Sale nie są przystosowane, to mała szkoła. Nie chcemy, aby dzieci uczyły się w grupie ponad 30-osobowej – dodała inna.
Reklama
Po raz kolejny wątpliwości rodziców i radnych musiał rozwiewać zastępca prezydenta miasta Łomża, Andrzej Stypułkowski.
– Analizując całą sytuację, mogę powiedzieć, że jestem już święcie przekonany, iż jest to działanie pod publiczkę niektórych osób. Nie winię rodziców ani pracowników – mogą nie mieć pełnego obrazu sytuacji. Widzieliśmy też osoby publiczne, radnych Rady Miejskiej, którzy ewidentnie wprowadzali mieszkańców w błąd. To niegodne postępowanie i będę to udowadniał – stwierdził Stypułkowski, ponownie podkreślając, że łączenia klas nie będzie.
Reklama
Gorąca dyskusja przeniosła się na sesję Rady Miejskiej, gdzie wzbudziła liczne kłótnie między radnymi i mieszkańcami obecnymi na obradach.