Reklama

Ruszyły na dobre przygotowania piłkarzy

08/02/2014 06:55

Z miesięcznym opóźnieniem ruszyły "na poważnie" przygotowania piłkarzy ŁKS-u do rundy wiosennej III ligi. W ciągu ostatnich sześciu dni, oprócz regularnych treningów, zagrali oni również w dwóch meczach sparingowych. Wystąpiło w nich kilku testowanych zawodników, w tym dwóch Amerykanów poleconych klubowi przez znanego jako wiernego kibica łomżyńskiego klubu Jerzego Karwowskiego – Prezesa Polonijnych Klubów Piłkarskich w USA.

- Tak naprawdę dopiero zaczynamy okres przygotowawczy, mieliśmy miesiąc opóźnienia. Jak na ten okres, to był to naprawdę wymagający przeciwnik. Widać, że dosyć ostro grali chłopaki, my również zaczęliśmy ostro grać. Co do wyniku, to jest on dla mnie w tym okresie nieważny. Chodzi o to, żeby chłopaki swoje wybiegali. Treningi robimy coraz cięższe, dlatego widać było, że są oni trochę wolniejsi, ale z czasem będzie na pewno lepiej - tak trener Robert Speichler podsumował pierwszy pod swoim kierunkiem, a drugi patrząc chronologicznie, piątkowy mecz sparingowy z Romintą Gołdap. Celowo pomijamy tu spotkanie rozegrane wcześniej z Narwią Ostrołęka, w którym w większości wystąpili juniorzy.

ŁKS przegrał z liderem IV ligi Warmińsko-mazurskiej 0:1, a w sobotnim (1 lutego) meczu kontrolnym uznał wyższość Wissy Szczuczyn (1:2). W tym wcześniejszym spotkaniu honorowe trafienie dla biało-czerwonych zaliczył testowany w Łomży 25-letni Mariusz Baranowski, wychowanek Hetmana Białystok, który jesienią ubiegłego roku występował w islandzkim UMF Sindri Höfn, ale na koncie ma występy w Młodej Ekstraklasie Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław, a przed wyjazdem na Islandię był zawodnikiem Wigier Suwałki.

Reklama

Obserwatorów piątkowego sparingu najbardziej jednak interesował "amerykański zaciąg" w ŁKS-ie czyli defensywny pomocnik Jason Villa i Kevin Ipana, lewy obrońca. Obaj, przed występem w sparingu uczestniczyli tylko w jednym treningu i niczym specjalnym w tym meczu nie zabłysnęli.

- Zobaczymy jeszcze w środę, zagramy następny sparing z Wissą Szczuczyn. Na razie nieco bardziej pozytywnie pokazał się Jason Villa. W pierwszej połowie grał na pozycji defensywnego pomocnika, a później na prawej obronie. Widać, że chłopak gdzieś grał, ma pojęcie taktyczne i będziemy mu się przyglądać - podzielił się swoimi uwagami Speichler, który ani jednym słowem nie wspomniał o drugim z Amerykanów.

Reklama

Nowy trener musi wciąż rozglądać się za wzmocnieniami, czy wręcz uzupełnieniami na tak newralgicznych pozycjach jak bramkarz i napastnik.

- Będziemy szukali jeszcze kogoś na bramkę, bo jak widać na tej pozycji mamy deficyt. Mamy tak naprawdę dwóch napastników: Przemka Olesińskiego i Daniela Lemańskiego. Na pewno chcielibyśmy jakiegoś doświadczonego napastnika, typową "dziewiątkę", który zapewni parę, a może paręnaście bramek - kończy ze śmiechem Speichler, a po chwili dodaje, że może jeszcze przydałby się środkowy obrońca.

Reklama

Mimo braków kadrowych, spowodowanych odejściem kilku podstawowych jesienią zawodników, zdaniem Speichlera "nie jest aż tak źle, jakby się można było spodziewać". Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że mimo dużego falstartu w końcu ruszyły przygotowania i choć można się zastanawiać jak będzie wyglądała drużyna za miesiąc, podczas inauguracji rundy wiosennej, to jedno wydaje się już prawie pewne. ŁKS do rozgrywek przystąpi.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości