Łomżyński Urząd Skarbowy zaprzecza, by był "narzędziem w rękach lokalnego biznesmena". Taką tezę stawiał artykuł "Biznes po łomżyńsku", zamieszczony 31. stycznia w Gazecie Wyborczej. Sprostowanie części informacji przytoczonych w artykule została zamieszczona na stronie Izby Skarbowej w Białymstoku.
"Po pierwsze, nieprawdą jest, że kontrola w firmie Pana Dąbrowskiego została wszczęta w wyniku skargi złożonej przez Pana Kurpiewskiego. Informuję, iż w przedstawionym przez Państwa okresie do Urzędu Skarbowego w Łomży, czyli od 2008 roku do chwili obecnej nie wpłynęła, żadna skarga ani żaden donos na działalność Pana Dąbrowskiego" - pisze Ireneusz Wierzbowski, naczelnik łomżyńskiego US. Dodaje, że kontrola w firmie była zaplanowana wcześniej, "podobnie jak wiele innych kontroli".
Wg informacji naczelnika, nieprawdziwa jest też informacja, iż firma Dąbrowskiego musi zapłacić 150 tys. złotych podatku.
"Decyzja Urzędu Skarbowego w Łomży określająca wysokość zobowiązania podatkowego z października 2009 r. będąca efektem przeprowadzonej wcześniej kontroli została uchylona i przekazana do ponownego rozpoznania przez Izbę Skarbową w Białymstoku w styczniu 2010 r. Następnie, w związku z doniesieniem do Prokuratury o składanie fałszywych zeznań przez świadków przesłuchanych przez tutejszy urząd postępowanie podatkowe zostało zawieszone. Aktualnie w drugiej połowie stycznia 2011 r. podjęto postępowanie w związku z ustaniem przyczyny zawieszenia. Do chwili obecnej nie została wydana decyzja w tym przedmiocie. Tym samym nie zostało określone zobowiązanie podatkowe"- wyjaśnia Wierzbowski.
Postępowanie podatkowe nie zostało jednak zakończone, dlatego urząd nie może podać wszystkich szczegółów sprawy. Pismo naczenika łomżyńskiej skarbówki kończy stwierdzenie, że "Urząd Skarbowy w Łomży stara się być urzędem przyjaznym dla podatników (...)Na twierdzenie, że jesteśmy narzędziem w rękach lokalnego biznesmena możemy jedynie stanowczo zaprzeczyć. "