Jak podaje Polska Agencja Prasowa, Sąd Najwyższy uwzględnił kasacje obrońców i uchylił wyrok 3 lat więzienia dla byłej głównej księgowej jednej z łomżyńskich uczelni. Była ona oskarżona o przywłaszczenie pieniędzy. Wyrok SN oznacza, że sąd apelacyjny w Białymstoku będzie musiał jeszcze raz rozpatrzyć sprawę.
W marcu 2023 roku sąd apelacyjny utrzymał wyrok wobec byłej głównej księgowej jednej z łomżyńskich uczelni. Została ona skazana na 3 lata pozbawienia wolności za przywłaszczenie blisko 1,2 miliona złotych. Ma również zwrócić pieniądze i zapłacić 20 tysięcy złotych grzywny.
O sprawie pisaliśmy poniżej.
Zarzuty, jakie postawiono oskarżonej, dotyczyły okresu od stycznia 2011 do lutego 2013 roku. Według prokuratury, główna księgowa (formalnie zajmująca stanowisko kwestora) działała z zamiarem bezpośrednim i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Organa ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zawiadomił pełnomocnik właściciela placówki.
Oskarżona kwestor nie przyznała się do zarzutów przywłaszczenia pieniędzy i przedstawiła alternatywną wersję wydarzeń. Według niej operacje finansowe zostały przeprowadzone za zgodą i na polecenie osoby pełniącej rolę pełnomocnika właściciela uczelni. Twierdziła również, że pieniądze były wypłacane tej osobie na różne cele.
Jednakże sąd nie uznał tej wersji za wiarygodną i niepopartą dowodami. Sędzia Sławomir Wołosik stwierdził w ustnym uzasadnieniu wyroku, że nie można założyć, iż oskarżona działała w interesie właściciela szkoły, podejmując bezprawne działania.
Sąd odwoławczy zwrócił uwagę na silną pozycję oskarżonej na uczelni oraz na brak kontroli i rzeczywistego nadzoru nad księgowością finansową ze strony kanclerzy. Sąd argumentował, że gdyby linia obrony oskarżonej była prawdziwa, to pełnomocnik właściciela szkoły nie podjąłby działań zmierzających do sprawdzenia finansów uczelni ani nie złożyłby zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa.
Biegli powołani w śledztwie ustalili, że oskarżona wydawała pieniądze na spłatę kredytów, opłacanie swoich rachunków oraz na zakup samochodu. Dodatkowo oskarżona wzięła ponad sto zaliczek i ich nie rozliczyła.
Sąd apelacyjny orzekł, że kara trzech lat pozbawienia wolności nie jest nadmiernie surowa. W swoim uzasadnieniu, z jednej strony, wziął pod uwagę fakt, że oskarżona była wcześniej nieskarżona oraz miała dobrą reputację w swoim środowisku. Z drugiej strony, jednakże uwzględnił, że przestępstwo, które popełniła, było dobrze przemyślane, zaplanowane i wykonane z premedytacją oraz z nadużyciem zaufania pracodawcy, co spowodowało znaczącą szkodę finansową.