- W ciągu najbliższych trzech dni poziom wody w Narwi w Łomży będzie podwyższać się. Prognozuje się wzrost o 1 centymetr na dobę – mówi Dariusz Witkowski, hydrolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej z Warszawy.
W poniedziałek, 19 lutego na punkcie pomiarowym Łomża – Piątnica zanotowano 412 cm, co oznacza, że stan ostrzegawczy został przekroczony o 2 cm. Tylko przed ostatnie sześć dni poziom Narwi podniósł się o 17 cm.
Z kolei Narew w Wiźnie już dawno przekroczyła poziom ostrzegawczy. W poniedziałek o godz. 10.00 stan rzeki w punkcie pomiarowym wynosi 456 cm. To jest o 16 cm powyżej stanu ostrzegawczego.
Hydrolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej uspokaja mieszkańców regionu łomżyńskiego i zaznacza, że w ciągu najbliższych dni woda nie powinna przekroczyć stanów alarmowych.
- Opady z pewnością będą, ale wzrost poziomu rzek nie będzie gwałtowny, czyli zagrożenia powodzią nie ma – stwierdza Dariusz Witkowski.
Ekspert poinformował, że od października mamy comiesięczne opady deszczu powyżej normy. Na dodatek w naszym regionie było ponad 20 centymetrów śniegu, który gwałtownie pod wpływem wysokiej temperatury stopniał. Wszystkie te czynniki spowodowały wezbranie rzek i utworzenie się rozlewisk.
– Narew jest rzeką nizinną, woda płynie w niej długo i wolno, dlatego jej rozlewiska mogą się utrzymać do marca – informuje hydrolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Reklama
Wszystko powinno zmienić się, jak rozpocznie się wegetacja roślin, która potrzebuje wtedy więcej wody.
– Taki poziom wody w Narwi i innych rzekach jest bardzo korzystny. Powoduje ich odnowienie, zasilenie wód gruntowych, a rozlewiska to doskonałe miejsce dla powracającego ptactwa – informuje z kolei Paweł Staniszewski, hydrolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej
Utrzymujące się wysokie stany rzek i rozlewiska powinny też wpłynąć korzystanie na grunty i pastwiska.
- Jeśli nie będzie jakiś nieprzewidzianych zjawisk pogodowych to do maja - czerwca nie powinniśmy mieć problem z suszą w kraju, jaką mieliśmy w ubiegłym roku – podkreśla Dariusz Witkowski.
Reklama