Wszyscy strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Łomży uczestniczyli w usuwaniu skutków wczorajszej nawałnicy, jaka przeszła nad powiatem łomżyńskim. Do pomocy mieli też ochotników z OSP. Łącznie odnotowanych zostało 20 zdarzeń wymagających interwencji w wyniku działania silnego wiatru i opadów.
- Garaż wczoraj był pusty - mówi bryg. Grzegorz Wilczyński przedstawiając podsumowanie pracy łomżyńskich strażaków po nawałnicy, jaka przeszła wczoraj nad Łomżą i regionem.
Strażacy z Łomży interweniowali 20 razy w związku z usuwaniem skutków silnego wiatru i obfitych opadów deszczu. Wśród tych interwencji znalazło się usunięcie 14 drzew lub dużych konarów drzew, które połamała wichura. Pięć kolejnych polegało na doraźnym zabezpieczeniu jednorodzinnych budynków mieszkalnych oraz budynków gospodarczych, w których przebywały zwierzęta. Wszystkie pięć miało miejsce w Giełczynie.
Jak podkreśla rzecznik prasowy KM PSP w Łomży Grzegorz Wilczyński, w kilku przypadkach, gdzie budynki stały puste, zrezygnowano z ich natychmiastowego zabezpieczenia z powodu zbyt małej ilości rąk do pracy, a skupiono się na tych budynkach, które były niezbędne w bieżącym użytkowaniu.
Jako pojedynczy przypadek Wilczyński wymienia zabezpieczenie budynku komunalnego w Jedwabnem, który po pożarze przykryty był plandeką. Wczorajsza wichura zerwała tę plandekę i należało zabezpieczyć go ponownie.
We wczorajszej akcji uczestniczyli wszyscy strażacy z JRG Łomża. Pomagali im ochotnicy z OSP.
- Bez nich nie poradzilibyśmy sobie - podkreśla bryg. Grzegorz Wilczyński.
Na szczęście we wczorajszych zdarzeniach nie ucierpiały żadne osoby.