Super Express opublikował artykuł o śmierci w łomżyńskim szpitalu 26-letniego śp. Daniela Popiołka, który trafił na oddział chorób wewnętrznych po tym, jak przez pomyłkę napił się żrącej substancji. O zdarzeniu poinformowaliśmy jako pierwsi w ubiegłym tygodniu. Sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Białymstoku.
Przypomnijmy, że 18 listopada wieczorem Daniel pracował w swoim garażu. Wtedy to przez przypadek, przy słabym świetle, pomylił butelki i napił się żrącej substancji chemicznej, prawdopodobnie chloru. Z oparzeniami przełyku i dróg oddechowych trafił do łomżyńskiego szpitala. Cztery dni później już nie żył (więcej: Śmierć pacjenta łomżyńskiego szpitala wyjaśnia białostocka Prokuratura).
Po naszej publikacji otrzymaliśmy informację od rodziny zmarłego, że kontaktowały się z nią kolejne media, a dziś ukazał się publikacja w Super Expressie.
"Daniel miał pogrzeb, jak się patrzy - biała trumna wyściełana atłasem i setki ludzi w kondukcie. Bo też jego tragiczna śmierć wstrząsnęła mieszkańcami podlaskiej wioski Chyliny. Na cmentarzu stawili się dosłownie wszyscy. Lubili tego pogodnego, pracowitego i uczynnego chłopaka - kierowcę tira, mechanika i zarazem szefa firmy transportowej. Tym bardziej nie potrafią się pogodzić z tym, że już go więcej nie zobaczą." - czytamy w dzienniku.
Rodzina Daniela obwinia o jego śmierć personel medyczny łomżyńskiego szpitala, a sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku. Jak poinformował nas w miniony wtorek zastępca Prokuratora Regionalnego Paweł Sawoń, w sprawie będą przesłuchiwani świadkowie i personel medyczny. Na razie nie zostały postawione nikomu żadne zarzuty.
SuperExpress: Dramat rodziny Popiołków: Utopili mi syna w szpitalu