16 (z 23) radnych przerwało urlopy, żeby stawić się na sesji nadzwyczajnej, dotyczącej zaakceptowania przesunięć w budżecie miasta. Wszystko po to, by Łomża dostała "Białego Orlika", czyli miejskie lodowisko. Radni, choć świadomi, że koszty eksploatacji lodowiska będą spore, zdecydowali się na przesunięcie "dla dobra rozwoju miasta".
- Zdajemy sobie sprawę, że lodowisko jest miastu potrzebne, ale też wiemy, że będzie to kosztować dużo, dużo więcej- koszty eksploatacji będą ogromne. Miasto musi się jednak rozwijać, mieć coś do zaproponowania dzieciom i młodzieży. Wiemy jednak, że lodowisko obciąży budżet miasta- mówiła radna Alicja Konopka, przewodnicząca komisji finansów i skarbu miasta, podając jednocześnie, że komisja pozytywnie zaakceptowała wniosek prezydenta.
"Biały Orlik" ma stanąć przy ul. Katyńskiej. Miasto zdecydowało się na wersję "rozkładaną", która będzie dostępna zimą. Koszt budowy takiego lodowiska to ok. 660 tys. zł, z czego 300 tys. zł będzie pochodzić z dofinansowania Ministerstwa Sportu i Turystyki.
Na całoroczne lodowisko, kosztujące ok. 2,5 mln zł, na razie Łomży nie stać, chociaż jak pokreślił prezydent Mieczysław Czerniawski, miasto powinno o takim pomyśleć "kiedy pojawi się sprzyjająca okazja".
Za przesunięciami w budżecie głosowało 15 radnych, jeden wstrzymał się od głosu.
Nadzwyczajna sesja Rady Miasta była niezbędna, by Łomża mogła ubiegać się o dofinansowanie ze środków ministerialnych. Wniosek trzeba bowiem złożyć do końca tygodnia, a prezydent, bez zgody radnych, nie mógł wprowadzić zadania do budżetu.
Na dzisiejszej sesji pojawiło się 16 z 23 radnych. Przewodniczący Rady Miasta Maciej Borysewicz poinformował jednak, że pozostali radni usprawiedliwili swoją nieobecność, otrzymają więc dietę w pełnej wysokości.