"Rozpadają nam się rodziny (...) W pracy nowych zamówień nie ma, od stycznia nie mamy środków do życia (...). Błagamy o pomoc!"- to fragmenty listu podpisanego przez załogę Łomżyńskiej Fabryki Mebli, który dziś dotarł do naszej redakcji. Na początku kwietnia w Wydziale Gospodarczym Sądu Rejonowego w Łomży zapadła decyzja o możliwości ogłoszenia upadłości firmy z opcją układową. Fabryka miała zdobywać nowe zamówienia i powoli, w ciągu pięciu lat, spłacić wierzycieli i wyjść z kryzysu, w którym się znalazła. Niespełna miesiąc później do sądu trafił wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej. Wygląda na to, że ratunku dla 40-letniej firmy już nie ma.
Jeszcze miesiąc temu prezes ŁFM Witold Orcholski mówił o konieczności zdobycia nowych zamówień na rynku krajowym i utrzymania kontraktów zawartych m.in. z odbiorcami z Wielkiej Brytanii. Pomóc w tym miała ogloszona przez sąd upadłość układowa. Dzięki takiemu rozwiązaniu ŁFM miała zawrzeć w wierzycielami układy, pozwalające jej nadal funkcjonować, a długi spłacać wtedy, kiedy zacznie przynosić dochody. Układ zawarty miał być na pięć lat.
- "Zarząd firmy oszukał nas i sąd. Obecnie mamy chyba urlopy przestojowe do jakiegoś czasu. Nic nie podpisywaliśmy, a do zakładu nie chcą nas wpuścić"- napisali pracownicy ŁFM.
Przez ostatni miesiąc firma nie zdobyła żadnych znaczących zamówień. Złożyła za to wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej. Z prezesem Witoldem Orcholskim nie udało nam się skontaktować- do końca tygodnia przebywa na urlopie.
Sąd zajmie się wnioskiem w przyszłym tygodniu. Jeśli sędzia przychyli się do niego, Fabryka działająca w Łomży od 40 lat zostanie zlikwidowana. Takie rozwiązanie oznacza, że wierzyciele odzyskają w najlepszym razie zaledwie połowę swoich należności. Długi firmy wynoszą ok. 6,5 mln złotych. Jej majątek został wyceniony na niespełna 3,5 mln zł. Z pieniędzy uzyskanych z jego sprzedaży trzeba będzie spłacić wierzycieli.
- Sytuacja w Fabryce jest tragiczna- podsumował mec. Waldemar Piceluk, nadzorca ustanowiony przez sąd.
Dla pracowników pieniędzy już nie starczy.
80-osobowa załoga Łomżyńskiej Fabryki Mebli może liczyć jedynie na wypłatę pieniędzy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Zaliczkę- po 1500 zł brutto- pracownicy już otrzymali. Pozostałe pieniądze (w sumie do wysokości trzykrotności pensji, jaką dostawali) otrzymają po poprawieniu przez firmę wykazu niezbędnego do ich wypłaty.
- Wykaz wpłynął do nas w terminie, ale zawierał błędy. Wystąpiliśmy o ich skorygowanie. Dziś otrzymaliśmy z ŁFM elektroniczną wersję poprawionego wykazu, czekamy jeszcze na papierową- mówi Grażyna Kotuszewska, p.o. kierownika FGŚP w Białymstoku. - Z pewnością należne pieniądze pracownicy otrzymają jeszcze w maju- zapewnia.
Potem załodze ŁFM zostanie jedynie... szukanie nowej pracy. W praktyce oznacza to zaś, że prawdopodobnie większość z pracowników Fabryki zasili szeregi bezrobotnych Powiatowego Urzędu Pracy w Łomży, bo na zatrudnienie tak licznej grupy osób nie ma w Łomży co liczyć.