Reklama

Auto skradzione w Łomży. Złodzieje wpadli przez monitoring na stacji paliw [VIDEO]

02/01/2026 09:51

Do listy skradzionych aut, o których pisaliśmy wczoraj – Kii Sportage i Hyundaia Tucsona – dopisujemy właśnie trzecią pozycję. Z parkingu w Łomży zniknął Volkswagen, a finał tej historii wygląda jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej. Złodzieje wpadli w powiecie kolneńskim, a zgubiła ich zwyczajna chciwość i... głupota.

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia z jednej ze stacji paliw w Kolnie. Dwóch gości podjechało wspomnianym Volkswagenem, zatankowało pod korek (za blisko 450 zł) i po prostu odjechało bez płacenia. Myśleli pewnie, że w sylwestrowo-noworocznym zamieszaniu nikt nie zwróci na nich uwagi. Przeliczyli się. Kolneńska „patrolówka” namierzyła ich kilkanaście minut później na kolejnej stacji, tym razem w gminie Turośl.

Kiedy policjanci podeszli do auta, sprawa szybko przestała dotyczyć tylko niezapłaconego paliwa. Od 35-letniego kierowcy bił tak mocny odór alkoholu, że badanie alkomatem było formalnością (choć ten odmówił i skończyło się na pobraniu krwi). Prawdziwy rekordzista siedział jednak obok. Okazało się, że panowie w trakcie jazdy zamienili się miejscami – 28-latek, który prowadził auto w Kolnie, wydmuchał blisko 4 promile.

Reklama

Szybkie sprawdzenie w systemie i policjanci mieli komplet: Volkswagen? Skradziony dwa dni wcześniej w Łomży. Kierowcy? Obaj z sądowymi zakazami prowadzenia aut. Bonus? W bagażniku znaleziono skradzioną podkaszarkę, a 28-latek był poszukiwany do odsiadki (8 miesięcy za groźby).

To już trzecie auto, które "wyparowało" z Łomży pod koniec roku O ile właściciel Volkswagena może mówić o szczęściu w nieszczęściu, bo odzyskał swój samochód dzięki temu, że złodziejom zachciało się darmowej benzyny, o tyle losy skradzionych SUV-ów z ul. Kasztelańskiej i ul. Księżnej Anny wciąż pozostają nam nieznane.

Reklama

Zatrzymany duet trafił do aresztu. 28-latek już "pojechał" do zakładu karnego odpokutować stare winy, a za kradzież auta i jazdę po pijanemu obu grozi teraz do 5 lat więzienia. Pytanie, czy byli to amatorzy, którzy po prostu wykorzystali okazję, czy część większej grupy, która w sylwestrową noc urządziła sobie w Łomży "promocję" na cudze samochody.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/01/2026 10:47
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości