Porażką 1:2 zakończył się dzisiejszy mecz ŁKS-u 1926 Łomża z Wissą Szczuczyn rozegrany na stadionie przy ul. Zjazd 18 w Łomży. Biało-czerwoni od 6 min. grali w "dziesiątkę" po tym, jak arbiter spotkania czerwoną kartką ukarał Bartosza Sulkowskiego. Zdaniem wielu obecnych na meczu, za taki faul kartka się należała i to nawet czerwona, gdyż zawodnik gości wychodził na czystą pozycję. Szkopuł w tym, że starcie to było walką "bark w bark" i wcale nie przypominało faulu...
Sytuacja z 6 min. "ustawiła" całe spotkanie. Wissa mając jednego zawodnika na boisku więcej zaczęła grać śmielej, zamierzając wygrać to spotkanie. Ambicji co prawda gościom nie brakowało, brakowało jednak umiejętności, gdyż przez całą pierwszą połowę walili oni głową w mur, nie mogąc sforsować obrony ŁKS-u, a kiedy już się to udało, to obronną ręką wychodził z opresji Rafał Rakowiecki lub napastnicy Wissy pudłowali. Tak właśnie stało się w 26 min., kiedy w sytuacji sam na sam z Rakowieckim znalazł się jeden z zawodników Wissy. Łomżyński bramkarz zrobił co mógł, by maksymalnie utrudnić przeciwnikowi oddanie celnego uderzenia, ten jednak kopnął piłkę w światło bramki, gdzie zdążył wrócić i wybić piłkę na róg Robert Cychol.
Na tym można by zakończyć relację z pierwszych 45 minut, bo żadna z drużyn nie stworzyła w tym okresie innej okazji do zdobycia gola. Trudno jednak pominąć milczeniem skandaliczny wręcz sposób sędziowania przez arbitra tego spotkania. Poczynając od pierwszej, mocno kontrowersyjnej decyzji o wykluczeniu z gry Sulkowskiego na samym początku spotkania, poprzez liczne faule i zagrania ręką, których sędzia nie widział, należałoby przyznać mu specjalną antynagrodę za antysędziowanie. Wydaje się, że sprawiedliwiej i lepiej dla wszystkich mecz ten przebiegałby, gdyby sędziego wcale nie było na boisku.
Sędzia jednak był i po przerwie na nie wrócił, wyprowadzając piłkarzy na drugą połowę. Od pierwszego gwizdka do ataku ruszył ŁKS, który mimo gry w osłabieniu nie zamierzał dzisiaj tracić punktów. Niestety, w 55 min. błąd w środku pola spowodował przejęcie piłki przez Igora Berezowskiego, który wykorzystując pasywną postawę środkowych obrońców, uderzeniem z 16 metra bez problemu pokonał Rakowieckiego i Wissa objęła prowadzenie.
8 minut później było już 0:2. W 62 minucie sędzia dopatrzył się faulu naszego zawodnika na napastniku gości, a że całe zdarzenie miało miejsce w obrębie pola karnego, arbiter wskazał na rzut karny. Protestujący zawodnicy ŁKS-u zostali szybko uciszeni żółtymi kartkami. Trudno nam powiedzieć, czy karny się należał czy nie, ale faktem czysto statystycznym jest, że był to już 8. rzut karny podyktowany na rzecz Wissy Szczuczyn w 11. meczu tego sezonu.
Tego podopiecznym Marcina Mroczkowskiego było wyraźnie już za wiele, gdyż natychmiast rzucili się do odrabiania strat. Trzeba tu zauważyć, że mimo gry przez już ponad godzinę w osłabieniu, nie widać było tego na boisku, a długimi okresami to ŁKS przeważał na boisku. Nie przekładało się to jednak na sytuacje bramkowe, a tym bardziej na gole. Trudno jednak odrabiać straty, jeśli na boisku ma się jednego zawodnika mniej, a sędzia... Dość powiedzieć, że w 74 min. wszyscy na stadionie widzieli zagranie ręką obrońcy Wissy we własnym polu karnym oprócz arbitra, który nie zareagował. Chwilę wcześniej pan prowadzący spotkanie ukarał żółtą kartką zawodnika gości, zapomniał jednak, że zrobił to już po raz drugi! Na szczęście (chyba dla głównego arbitra...) przytomnością umysłu wykazał się jego asystent, który przypomniał o tym koledze i w efekcie Marcin Denert wyleciał z boiska, a siły się wyrównały.
Od tego momentu sędzia zaczął gwizdać... nie, nie - nie tak jak powinien... Zaczął gwizdać w przeciwną stronę, czyli na korzyść ŁKS-u. Być może po to, by nie być posądzonym po meczu o stronniczość, ale naprawianie jednych błędów innymi, to najgorsze co może zrobić arbiter. Dość powiedzieć, że po ukaraniu czerwoną karką zawodnika gości, tym razem zdołał zauważyć, że podczas przepychanki w polu karnym nasz zawodnik został powalony na ziemię i gwizdnął karnego dla ŁKS-u. Karny był w rodzaju tego, jakim reprezentację Polski w pamiętnym meczu Euro 2008 z Austrią ukarał Howard Webb, ale co tam... Kibice na trybunach przecierali oczy ze zdumienia, skąd taka zmiana w postawie arbitra. Rzut karny na gola pewnie zamienił Jakub Ambrożewicz i biało-czerwoni złapali kontakt z przeciwnikiem. Jakby tego było mało, to chwilę wcześniej drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał kolejny zawodnik gości - Radosław Guzowski, który również musiał zejść do szatni. Teraz to ŁKS grał w przewadze.
Do końca spotkania pozostało kilkanaście minut i niemal cały ten czas piłka była w posiadaniu ełkaesiaków, którzy prowadzili ciągły szturm na bramkę strzeżoną przez Pawła Rudnewa. W 83 min. po świetnej akcji i rozklepaniu obrony Wissy w polu karnym Marcin Truszkowski mógł zdobyć bramkę wyrównującą. Niestety zabrakło odrobinę szczęścia i piłka po strzale naszego napastnika trafiła w poprzeczkę.
Mecz zakończył się porażką biało-czerwonych 1:2, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że wynik taki nie byłby możliwy, gdyby nie całe serie błędnych decyzji podejmowanych przez dzisiejszego rozjemcę tego spotkania.
- Jestem bardzo zadowolony z gry mojej drużyny w tym meczu, zwłaszcza że dopiero dwa razy spotkaliśmy się na treningach, trzeci był dzisiejszy mecz. Zagraliśmy bardzo dobrze, jestem bardzo zadowolony, bo zawodnicy dali z siebie bardzo dużo, bardzo dobrze taktycznie zagrali w obronie jak i w ataku. Troszeczkę mam niesmak po decyzjach sędziego, za którego sprawą popsuło się całe widowisko - powiedział Dzidosław Żuberek, od kilku dni prowadzący zespół Wissy.
- W pierwszych minutach niestety nasze założenia legły w gruzach, ponieważ szybka czerwona kartka utrudniła nam sprawę. Bardzo ciężko się gra praktycznie cały mecz jednego zawodnika mniej. Walczyliśmy do końca, ale nie udało się - stwierdził po meczu Marcin Mroczkowski, tymczasowo prowadzący zespół w dzisiejszym spotkaniu.
ŁKS 1926 Łomża - Wissa Szczuczyn 1:2 (0:0)
ŁKS: Rakowiecki, Tarnowski, Cychol (58 Urban), Grzybowski, Malinowski (58 Olesiński), Drągowski, Rydzewski (77 Karwacki), Bernatowicz, Sulkowski, Mleczek, Truszkowski
Wissa: Rudnew, Orłowski, Sowa, Guzowski, Denert, Berezowski, Wojtkielewicz, Nikitin, Kurcewicz (90 Marcinkiewicz P.), Kiljanczyk, Łapiński (64 Marcinkiewicz K.)