Porażką 0:1 na własnym boisku z broniącą się przed spadkiem Mrągowią Mrągowo zakończył się rozegrany dziś mecz 26. kolejki III Ligi piłkarskiej. Łomżyńska drużyna sprawiała wrażenie, jakby pogodziła się już z pozostaniem na następny sezon w obecnej klasie rozgrywkowej, co przy determinacji i konsekwentnej grze w obronie niżej notowanych rywali musiało przynieść efekt w postaci straty punktów.
- Odpowiedzialność za ten wynik biorę na siebie - zadeklarował po meczu trener Marcin Mroczkowski, jednak stwierdzić trzeba, że prawda nigdy nie jest tak jednostronna i zawsze leży gdzieś po środku. Być może jedną z przyczyn porażki jest małe doświadczenie trenerskiego duetu ŁKS-u, który nie zdołał podnieść drużyny mentalnie po wysokiej przegranej sprzed tygodnia, ale z drugiej strony w zespole jest kilku doświadczonych zawodników, których rola nie kończy się po zejściu z murawy. Powinni oni wspomagać sztab szkoleniowy i wpływać na młodszych kolegów. Być może tak było, ale nieskutecznie. Inna sprawa, to presja awansu za wszelką cenę, której najwyraźniej ta drużyna nie była w stanie udźwignąć. No i postawa kibiców podczas dzisiejszego spotkania, którzy zamiast wspierać swoich zawodników zachowali się co najmniej dziwnie. Bo jak określić brawa i okrzyki radości po utracie przez ŁKS gola?
Mecz rozpoczął się od ataków biało-czerwonych, którzy przez większość czasu przebywali na połowie gości. Przewaga ta jednak nie przekładała się na klarowne sytuacje bramkowe. Co prawda w 5 min. świetnie zachował się Robert Cychol, który minął kilku zawodników Mrągowii, wszedł z piłką w pole karne i miękko wrzucił ją na 7. metr, gdzie wbiegał Mateusz Laskowski, ten drugi jednak nie zdołał dobrze przyjąć piłki, która padła łupem bramkarza.
Przewaga ŁKS-u w polu była niepodważalna, wynikała on jednak po części z taktyki obranej przez gości, którzy przyjechali do Łomży, by wywieźć stąd przynajmniej punkt. "Zamurowali" więc bramkę broniąc się całą drużyną na własnej połowie i próbując od czasu do czasu wyprowadzić kontrę. Kilka razy piłkarze Mrągowii zdołali zagrozić bramce gospodarzy, aż w końcu nadeszła 42 min. i kolejny kontratak przyjezdnych na gola zamienił Mariusz Machniak.
Pięć minut później, w doliczonym czasie gry w zamieszaniu w polu karnym gości faulowany był Mateusz Laskowski (patrz zdjęcie nr 12), jednak gwizdek sędziego milczał. Brak reakcji sędziego spotkał się z ostrą krytyką Jakuba Ambrożewicza i Łukasza Tarnowskiego, którzy obejrzeli za to po żółtej kartce.
Obraz gry po przerwie nie zmienił się zasadniczo, jednak goście jakby śmielej zaczęli zapuszczać się pod pole karne ŁKS-u. Kilka razy zmuszony był interweniować Daniel Iwanowski, a i przewaga ŁKS-u w polu przestała być już tak bardzo wyraźna. Mimo to podopieczni trenerów Mroczkowskiego i Lisa wciąż byli bliscy zmiany rezultatu. Brakowało jednak "kropki nad i" - albo piłka po niezłej akcji była dograna niedokładnie, albo strzał niecelny lub zablokowany przez obrońców, albo na posterunku był bramkarz Mrągowii, który rozegrał dziś naprawdę dobry mecz.
- Gra się tak jak przeciwnik pozwala, a Mrągowia nie pozwoliła nam na zbyt wiele - powiedział po meczu trener Mroczkowski i tak rzeczywiście było, jednak warto zwrócić również uwagę na kilka faktów. Ostatnie mecze ŁKS-u to festiwal niewykorzystanych okazji. Niezawodny w poprzednim sezonie Laskowski, teraz potrzebuje 5 - 6 okazji by jedną z nich wykorzystać. Strzelający jak na zawołanie w sparingach Ambrożewicz, w meczach ligowych trafia tylko z kompletnymi outsiderami lub ze słabeuszami z niższych lig w pucharze. A może warto spróbować w pierwszej drużynie regularnie zdobywającego gole w rezerwach Pawła Zalewskiego? Przecież te kilka kolejek przed końcem sezonu, gdy sprawa awansu wydaje się być już zamknięta, można pozwolić sobie na eksperymenty pod kątem następnego sezonu. Zwłaszcza, że ławka rezerwowych ŁKS-u jest tak krótka, że trenerzy w ostanich meczach nie wykorzystują nawet całego limitu zmian. Żeby były wyniki, potrzebna jest rywalizacja w zespole, a tymczasem niektórzy zawodnicy czują się pewniakami nie do ruszenia z pierwszego składu, co raczej nie wpływa na nich mobilizująco.
Kolejna sprawa, to wykorzystywanie stałych fragmentów gry. We współczesnym futbolu jest to atut nie do przecenienia. Pokazał to Śląsk Wrocław, który (upraszczając oczywiście) stałymi framentami zdobył tytuł Mistrza Polski! A tymczasem czy ktoś pamięta, kiedy ostanio ŁKS zdobył gola po rzucie rożnym? Dziś tych rogów było aż 12. Jeśli doliczyć do tego wrzuty piłki z autu przez Cychola, które "były prawie jak rogi" - jak to stwierdził trener gości, to takich okazji było grubo ponad dwadzieścia. Jeśli nie idzie z gry, to trzeba mieć asa w rękawie w postaci opracowanych i wyćwiczonych stałych fragmentów, a szczególnie rzutów rożnych, gdzie piłka zawsze wybijana jest dokładnie z tego samego miejsca, więc można je wyćwiczyć perfekcyjnie.
Zbliżającego się ku końcowi sezonu nie można uznać za stracony. Zawodnicy, którzy wcześniej występowali najwyżej w IV lidze, "ograli się" poziom wyżej, nabrali doświadczenia, okrzepli i w kolejnym sezonie z pewnością będą tworzyć silną i zgraną drużynę. Trenerzy również wiele się nauczyli i zdobyte przez nich doświadczenie zaprocentuje w kolejnym sezonie. Awans ŁKS-u do II ligi już teraz byłby chyba dużą pomyłką, bo ci chłopcy nie są jeszcze gotowi na regularną grę przeciwko dużo silniejszym rywalom. Zamiast takiej "rzezi niewiniątek" lepiej chyba zagrać drugi sezon w III lidze od początku zdecydowanie celując w awans, być może wzmocnić nieco zespół jednym - dwoma zawodnikami, by zwiększyć rywalizację w zespole, na pewno wprowadzić do drużyny wyróżniających się zawodników z rezerw i wygrać tę ligę w zdecydowany sposób nie licząc na to, że ktoś awansuje ale awans odda z tych czy innych względów i może się uda z drugiego czy trzeciego miejsca. Oprócz wszystkiego, trzeba jeszcze mieć swój honor i poczucie wartości, a zwycięstwa i awanse przy zielonym stoliku lepiej zostawić pokerzystom.
ŁKS 1926 Łomża - Mrągowia Mrągowo 0:1 Bramka: Machniak 42" ŁKS: Iwanowski, Staniórski, Tarnowski, Urban (57" Mleczek), Cychol, Konopka (80" Tadaj), Bernatowicz (82" Gałązka), Ambrożewicz, Rydzewski, Szymański, Laskowski Mrągowia: Osmański, Majak, Grala, Aziewicz, Kulpaka, Wójcik, Żbikowski, Sobótka, Rusiecki, Chiliński, Machniak