Kilkudziesięciu kierowców po raz kolejny odpowiedziało na apel zorganizowania protestu przeciw wysokim cenom paliw. Tym razem kierowcy z Łomży i okolic zablokowali cztery stacje- trzy w Łomży i jedną w Piątnicy.
- Tym razem to akcja ogólnokrajowa, łącznie 17 miast bierze dziś udział w proteście. Zebraliśmy się, by pokazać nasz sprzeciw przeciw wysokim cenom paliw, chcemy pokazać, że nie jesteśmy wobec tego obojętni. Łomża nie jest tak małym miaste, jakby się wydawało. Jesteśmy z całym krajem!- mówi Marcin Makowski, organizator protestu w Łomży.
- Cena paliwa ma wpływa na produkcję, na koszty transportu i cenę towarów. Jeśli paliwo idzie go góry, to wszystko drożeje- i właśnie przeciw temu protestujemy- dopowiada Adam Świtajewski, współorganizator akcji.
Kierowcy spotkali się o godz. 13.00 na Pl. Niepodległości w Łomży. Podzielili się na cztery grupy, z których każda wybrała się na inną stację paliw. Blokowana była stacja Orlen w Piątnicy. W Łomży kierowcy protestowali na Statoilu, Orlenie i BP.
Podobnie jak 28. stycznia, protest polegał na wlewaniu jak najmniejszej ilości paliwa- wartości kilkunastu- kilkudziesięciu groszy. Kierowcy mieli dwie strategie płacenia- za małą ilość paliwa płacili dużymi nominałami, zmuszając pracowników stacji do wydawania reszty, zaś za zakupy o większej wartości płacili bilonem, którego liczenie jest długotrwałe.
Organizatorzy przyznawali jednak, że to nie w pracowników czy właścicieli stacji ma uderzyć ich protest.
- To rząd ma zauważyć nasze problemy, bo to on czerpie korzyści z naszych portfeli. Paliwa są bardzo drogie, a samochody są przecież potrzebne do normalnego funkcjonowania- nie kryje Makowski.
Dzisiejsza, druga odsłona akcji protestacyjnej, przygotowana we współpracy z Inicjatywą Obywatelską, to jeszcze nie koniec. Organizatorzy akcji w Łomży już zapowiadają kolejne protesty. Trwa właśnie opracowywanie planów dotyczących kolejnych form wyrażenia sprzeciwu wobec cen na stacjach paliw.