8 goli strzelili zawodnicy ŁKS 1926 Łomża w spotkaniu 1/8 finału Okręgowego Pucharu Polski, które rozegrane zostało w środę na łomżyńskim stadionie. Mimo, iż trener Marcin Mroczkowski desygnował do gry praktycznie drugi zespół ŁKS-u, z przebiegu spotkania i przygniatającej przewagi biało-czerwonych nad A-klasową Biebrzą Goniądz wynik 8:0 (6:0) należy uznać za najniższy wymiar kary, a cały meczmozna potraktować jako dodatkową jednostkę treningową i okazję do zagrania dla tych zawodników, którzy na codzień takich szansz raczej nie dostają.
- Było widać różnicę bodajże trzech klas, Biebrza to A-klasowy zespół, mecz bez historii - krótko podsumował całe spotkanie trener Marcin Mroczkowski. - Dzisiaj dostało szansę kilku chłopców, którzy do tej pory mniej grali lub nie grali w lidze. Na podstawie tego przeciwnika wszyscy wyglądali korzystnie - chwali swoich zawodników Mroczkowski, który wymienia spośród nich kilku kandydatów do zasilenia w niedalekiej przyszłości pierwszej drużyny ŁKS-u. Są to m.in. Bartek Pyko, Maciek Malinowski, Maciek Śliwecki.
ŁKS strzelał bramki, a przyjezdni starali się jak mogli, by stracić ich jak najmniej. Za cały komentarz niech wystarczy fakt, że przy stanie już przy stanie 4:0 dla ŁKS-u bramkarz Biebrzy zaczął grać na czas, a każdy jego kontakt z piłką od tej pory, był próbą jak najdłuższego jej przetrzymania. Niewiele to pomogło, bo zwłaszcza w pierszej połowie raz za razem musiał wyciągać piłkę z siatki.
Choć zanosiło się na wynik dwucyfrowy, to jednak w drugiej połowie meczu zawodnicy ŁKS-u zaczęli niepotrzebnie między sobą rywalizować. Każdy chciał strzelić bramkę, stąd zbyt dużo było akcji indywidualnych a za mało gry zespołowej. Zapewne dlatego po przerwie padły tylko dwa gole, za to jednego z nich, ustalającego wynik spotkania, zdobył młody bramkarz ŁKS-u Jakub Matlak bardzo pewnie wykorzystując podyktowany w końcówce spotkania rzut karny.
- Chodziło nam o to, żeby uniknąć dziesiaj kontuzji i jak najmniejszym wysiłkiem przejść do następnej rundy. Wiadomo, że liga to priorytet, mamy ciężki terminarz, ciężki mecz w sobotę z liderem Startem Działdowo także cieszę się, że nikt żadnej kontuzji nie odniósło, bo czasem w takich meczach też to się zdarza - tłumaczy opiekun ŁKS-u.
Plan na sobotę, to zwycięstwo.
- Będziemy grali o zwycięstwo. Gramy u siebie i postaramy się, a jak wyjdzie, to zobaczymy - deklaruje trener.
W sobotnim spotkaniu nie zagrają Robert Cychol i Łukasz Adamski (obaj za kartki). Zabraknie również Pawła Galińskiego, którego kontuzja okazała się na tyle poważna, że do końca obecnego sezonu na pewno nie zobaczymy doświadczonego obrońcy na boisku.
- Paweł wczoraj miał rezonans, dzisiaj jeszcze był w Wysokim Mazowiecku na konsultacji (rozmawiamy w środę po meczu - przyp. red.) także tam jest do operacji łękotka i są zerwane więzadła poboczne. Teoretycznie Paweł mógłby się wyleczyć do nowego sezonu, tylko teraz kwestia zabiegu, żeby jak najszybciej przeprowadzić zabieg i później jeszcze jest rehabilitacja - informuje Mroczkowski.
Mecz ze Startem Działdowo rozegrany zostanie na łomżyńskim stadionie w sobotę 21 kwietnia o godz. 16.00.
ŁKS 1926 Łomża - Biebrza Goniądz 8:0 (6:0)
Bramki: Bartosz Pyko, Maciej Malinowski 2x, Adrian Mleczek 2x, Jakub Matlak (k), Marcin Tadaj, Daniel Kacprzyk
Wyjściowy skład: Matlak, Staniórski, Cychol, Drągowski, Konopka , Bernatowicz, Kacprzyk, Tadaj, Malinowski, Pyko, Mleczek