Reklama

[VIDEO+FOTO] ŁKS w finale Okręgowego Pucharu Polski!

09/05/2012 19:53

3:0 zwyciężył Łomżyński Klub Sportowy 1926 w rozegranym we środę półfinałowym meczu Okręgowego Pucharu Polski z liderem IV Ligi Wissą Szczuczyn. W drugim półfinale lepsza okazała się drużyna Dębu Dąbrowa Białostocka, która pokonała na wyjeździe Olimpię Zambrów w rzutach karnych 3:2. W regulaminowym czasie mecz w Zambrowie zakończył się remisem 1:1. W finale ŁKS zmierzy się z zespołem spod Białegostoku, tym samym, z którym już w najbliższą niedzielę rozegra wyjazdowe spotkanie ligowe.

Zawodnicy ŁKS-u mecz rozpoczęli w tempie iście spacerowym. Początek spotkania wyglądał tak, jakby podopieczni trenerów Marcina Mroczkowskiego i Jacka Lisa chcieli rozstrzygnąć to spotkanie jak najmniejszym nakładem sił. Po części taką postawę można usprawiedliwić czekającym ich w niedzielę ciężkim spotkaniem z niepokonanym jeszcze wiosną Dębem. Wissa z kolei cofnęła się na własną połowę starając się jak najbardziej ograniczyć miejsce do gry i szukać szczęścia w kontratakach. Taka taktyka mogłaby być skuteczna, gdyby nie różnica klas dzieląca oba zespoły. Biało czerwoni co chwila próbowali niepokoić strzegącego bramki gości Pawła Rudneu i już w pierwszej połowie powinni prowadzić różnicą kilku bramek. Niestety, skuteczność łomżyńskich piłkarzy była wręcz dramatycznie niska.

 Pierwszy strzał na bramkę przyjezdnych oddał w 8 min. Marcin Tadaj. Łomżyński pomocnik uderzał głową po dokładnym dośrodkowaniu z lewej strony Jakuba Ambrożewicza, lecz piłka poszybowała ponad bramką. Dwie minuty później bramkarza gości próbował pokonać Ambrożewicz, ale z 5 metrów posłał piłkę wysoko nad poprzeczkę. Za  to już  po minucie piłka za sprawą tego samego zawodnika znalazła się w siatce, wynik jednak nie zmienił się, bo gol, zdaniem sędziego, zdobyty został ze spalonego.

Reklama

 W 19 min. silnym uderzeniem z 25 metrów próbował zaskoczyć Rudneu Marcin Gałązka. Strzał był mocny i celny, ale znakomitą interwencją popisał się bramkarz Wissy. Natomiast w 22 minucie ŁKS powinien objąć prowadzenie i trudno wytłumaczyć jak to się stało, że będąc w sytuacji dwóch na jednego z bramkarzem gości, Tadaj z Ambrożewiczem nie wykorzystali tej  okazji. Po ładnej akcji i rozklepaniu obrony Wissy, w polu karnym przed bramkarzem znalazł się Tadaj. Chcąc wykorzystać jeszcze lepiej ustawionego Ambrożewicza podał mu piłkę, a ten uderzył wprost w wychodzącego z bramki Rudneu.

 Mimo, iż zaangażowanie biało-czerwonych nawet w małym stopniu nie przypominało tego z sobotniego meczu z Warmią, to i tak łomżyński zespół niepodzielnie panował na całym boisku. Brakowało tylko najważniejszego - bramek. W 24 minucie postanowił ten stan zmienić Albert Rydzewski uderzając z 20 metrów. Strzał był celny, ale jednak zbyt łatwy dla dobrze spisującego się w bramce gości Rudneu.

Reklama

 W kolejnych minutach strzelać z dystansu próbowali jeszcze Łukasz Tarnowski i ponownie Gałązka, ale piłka nie mogła znaleźć drogi do bramki Wissy.

 W 39 min. mogła się zemścić tak wielka liczba niewykorzystanych okazji. Piłkę, po faulu Tarnowskiego, ok. 25 metrów od bramki ŁKS-u ustawił sobie Rafał Kozikowski. Strzał pomocnika Wissy był bardzo mocny, a piłka zmierzała tuż pod poprzeczkę i prawdopodobnie tylko temu, że skierowana była w sam środek bramki zawdzięczać można fakt, że Daniel Iwanowski zdołał przenieść futbolówkę nad poprzeczką.

Reklama

 Za to 2 minuty później przed kolejną szansą stanął Ambrożewicz. Po szybkiej kontrze zawodnik biało-czerwonych otrzymał piłkę na 5 metrze przed bramką gości, ale jego strzał został zablokowany przez obrońcę i piłka wyszła na rzut rożny.

 Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem bezbramkowym i z tego punktu widzenia założenia Wissy, można powiedzieć, że sprawdziły się. Inna sprawa, że znaczny udział w tym, że nie stracili oni żadnego gola, mieli piłkarze ŁKS-u, którzy seryjnie marnowali nadarzające się okazje.

Reklama

 Na drugą połowę podopieczni trenerów Mroczkowskiego i Lisa wyszli z szatni tylko w ośmiu. Dołączyło natomiast do nich trzech zawodników, którzy ten mecz rozpoczęli na ławce rezerwowych. W miejsce Gałązki, Roberta Cychola i Tomasza Bernatowicza na boisku pojawili się Patryk Szymański, Karol Drągowski i Mateusz Laskowski.

 - W przerwie dokonaliśmy trzech zmian. Nie to, żeby chłopcy źle grali, ale chcieliśmy dać im odpocząć i nie chcieliśmy ryzykować dogrywki. Chcieliśmy zakończyć to w czasie 90 minut no i udało się - tłumaczył motywy tej decyzji trener Marcin Mroczkowski.

Reklama

 Faktem jest, że zmiany wyraźnie wzmocniły argumenty ŁKS-u w ofensywie i niemal od początku 2. połowy zaczęło to być widoczne. W 51 min. przed szansą pokonania wreszcie bramkarza przyjezdnych stanął Tomasz Staniórski. Piłka wybijana przez Rudneu trafiła do kapitana biało-czerwonych, który nie zastanawiając się długo huknął z woleja... O tyle mocno, co niecelnie...

 Trzy minuty później przed swoją pierwszą szansą stanął wprowadzony po przerwie Laskowski. Napastnik gospodarzy pięknie uderzył z 11 metra, jednak na tyle nieszczęśliwie, że wprost w bramkarza.

Reklama

 Przewaga ŁKS-u stała się już tak wielka, że piłka niemal przestała opuszczać pole karne gości. Wydawało się, że w końcu musi coś wpaść no i wreszcie się doczekaliśmy. W 65 min. rozgrywający niezły mecz Tadaj odebrał w dziecinny sposób piłkę obrońcy tuż obok pola karnego Wissy. "Tadek" pociągnął z piłką w obręb "szesnastki" i idealnie podał do Szymańskiego, który z 11 metrów spokojnie umieścił ją w siatce.

 Nie minęła minuta, kiedy okazało się, że Szymański jakby "odczarował" bramkę przyjezdnych. Wznowili oni grę ze środka boiska tak niefortunnie, że natychmiast stracili piłkę, która trafiła do Ambrożewicza. Tym razem już okazało się, że łomżyński zawodnik wyczerpał limit pecha na dziś i w sytuacji sam na sam z bramkarzem, bez problemu, lekko tylko trącając piłkę skierował ją do bramki obok wychodzącego Rudneu.

Reklama

 Bardzo aktywny dziś Ambrożewicz spróbował podwyższyć wynik w 75 min. kiedy zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego, jednak minimalnie chybił kierując piłkę tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. Za to w 83 min. po raz drugi wpisał się on na listę strzelców. Świetne, prostopadłe podanie Drągowskiego trafiło na 11 metr, gdzie stojący tyłem do bramki Ambrożewicz momentalnie odwrócił się i precyzyjnym uderzeniem pokonał bramkarza gości.

 - Chcieliśmy bardzo już w pierwszej połowie udokumentować przewagę kilkoma bramkami, ale nie udawało się. W drugiej połowie pokazaliśmy jednak różnicę, jaka dzieli te drużyny i wygraliśmy ten mecz - powiedział strzelec dwóch goli Jakub Ambrożewicz.

Reklama

 - Do przerwy było 0:0, aczkolwiek mieliśmy swoje sytuacje w pierwszej połowie, dosyć groźne strzały z dystansu i dwie takie sytuacje Kuby Ambrożewicza, gdzie uderzał w bramkarza. Prowadziliśmy grę, zakładaliśmy, że przyjeżdżając tutaj Wissa cofnie się i będzie próbowała nastawić się na kontry. Nasz plan był taki, żeby ruszyć od początku, strzelić jedną, dwie bramki i spokojnie kontrolować grę tak, żeby jak najmniej sił stracić przed ciężkim meczem w niedzielę, ale nie udało się. Były sytuacje, których nie wykorzystaliśmy no i musieliśmy na drugą połowę troszeczkę wzmocnić tempo. Najważniejsze, że wygraliśmy tak, jak zakładaliśmy i awansowaliśmy do finału - podsumował spotkanie trener Mroczkowski.

 Na pocieszenie trenera Mroczkowskiego przypomnijmy, że Dąb swój pucharowy mecz z Olimpią Zambrów zakończył dopiero po rzutach karnych i z pewnością to biało-czerwoni będą świeżsi w niedzielę.

Reklama

Okręgowego Pucharu Polski:  ŁKS 1926 Łomża - Wissa Szczuczyn

ŁKS 1926 Łomża - Wissa Szczuczyn 3:0 Bramki: Szymański (65"), Ambrożewicz (65", 83") ŁKS: Iwanowski, Staniórski, Tarnowski, Urban, Gałązka (45" Laskowski), Konopka, Cychol (45" Drągowski) , Bernatowicz (45" Szymański), Tadaj, Rydzewski (70" Pyko), Ambrożewicz) Wissa: Rudneu, Orłowski, Doliwa D., Doliwa A., Marcinkiewicz K., Łapiński, Rostek, Golak, Kurcewicz, Kozikowski, Marcinkiewicz P. Statystyki:  ŁKS - Wissa | Strzały: 22 - 5 | Strzały celne: 11 - 2 | Rzuty rożne: 8 - 1 | Spalone: 2 - 2
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości