Reklama

[VIDEO+FOTO] ŁKS z Olimpią na remis

07/04/2012 15:27

Bezbramkowym remisem zakończyło się rozegrane w Wielką Sobotę spotkanie pomiędzy ŁKS-em 1926 Łomża a Olimpią Zambrów. Z przebiegu meczu remis jest wynikiem sprawiedliwym, jednak biorąc pod uwagę ambicję walki łomżyńskiej drużyny o awans, strata 2 pkt musi zostać uznana za potknięcie.

Od pierwszego gwizdka prowadzącego mecz sędziego Konrada Lewończuka ostro zaatakowała ekipa z Zambrowa. Goście wyraźnie chcieli szybko objąć prowadzenie, aby później cofnąć się i liczyć na kontry. Pierwsze spięcie pod bramką Daniela Iwanowskiego skończyło już w 1 min. kontuzją Pawła Galińskiego. Uraz, jak się później okazało kolana, już na samym początku wyeliminował łomżyńskiego obrońcę z dalszej gry w tym meczu, przez co trenerzy biało-czerwonych zmuszeni zostali do przeprowadzenia zmiany. W miejsce Galińskiego na boisku pojawił się Karol Drągowski.

Agresywna gra zambrowian w połączeniu ze stratą podstawowego obrońcy spowodowały lekką konsternację w łomżyńskiej drużynie. Dopiero po kolejnych 10 minutach ŁKS zaczął stopniowo nabierać rytmu gry. Sygnał dał Jakub Ambrożewicz, który w 17 min. postanowił uderzeniem z 25 metrów zaskoczyć strzegącego bramki Olimpii Piotra Czaplińskiego. Ten pierwszy strzał, choć niecelny, pobudził jednak naszych zawodników, którzy zaczęli nieco mocniej naciskać na przeciwników. Efektem była akcja z 15 min. kiedy w niezłej sytuacji znalazł się Patryk Szymański. Jego uderzenie z boku pola karnego obronił zambrowski golkiper. Minutę później mogło być już jednak 0:1, gdyby nie znakomita interwencja Iwanowskiego, który piłkę po strzale Michała Kuczałka wybił poza linię końcową.

Reklama

W 21 min. z kolei ŁKS stanął przed szansą otwarcia wyniku. Tym razem, po kombinacyjnym wykonaniu rzutu rożnego, w polu bramkowym gości znalazł się Mateusz Laskowski, któremu dosłownie centymetrów zabrakło by umieścić piłkę w siatce. Szybszy w tej sytuacji okazał się bramkarz przyjezdnych i dosłownie zdjął futbolówkę z nogi naszego napastnika.

Przez kolejne kilka minut gra nieco się uspokoiła, jak się jednak okazało nie na długo, bo już w 30 min. w wybornej sytuacji w polu karnym ŁKS-u znalazł się Łukasz Grzybowski. Piłka po jego strzale pewnie wpadłaby do bramki, gdyby nie Artur Urban, który zablokował uderzenie zambrowskiego napastnika.

Reklama

Do końca pierwszej połowy gra toczyła się wciąż w szybkim tempie i mogła się podobać, jednak klarownych sytuacji do zmiany wyniku już nie było i na przerwę obie drużyny zeszły przy stanie 0:0.

Na drugą połowę ŁKS wyszedł bardzo zmobilizowany. Przez pierwsze kilka minut gra toczyła się głównie w środku pola, jednak już w 52 min. Patryk Szymański postanowił zaskoczyć Czaplińskiego strzałem z linii pola karnego. Bramkarz gości nie miał jednak problemu z obroną. Za to już minutę później ponownie Szymański wbiegł z lewej strony w pole karne zambrowian, dośrodkował piłkę po ziemi wzdłuż bramki, gdzie tylko pół metra zabrakło Mateuszowi Laskowskiemu by umieścić ją w siatce.

Reklama

"Laska" miał swoją kolejną szansę już w 57 minucie, kiedy o mało nie wyszedł sam na sam z bramkarzem Olimpii. Obrońcy przyjezdnych zdążyli jednak wrócić i wybić  piłkę spod nóg napastnika w aut. W następnej minucie strzału z woleja sprzed pola karnego spróbował kolejny raz Szymański, tym razem jednak piłka przeleciała ponad bramką.

Po okresie przewagi łomżan do głosu ponownie doszli goście. W 63 min. w polu karnym ŁKS-u znalazł się Grzybowski. Jego strzał z ostrego kąta pewnie obronił Iwanowski. Kolejne świetne interwencje łomżyński golkiper zanotował w 80 i 82 min. W pierwszej sytuacji wyjście bramkarza ŁKS-u i wygarnięcie piłki spod nóg zambrowskiego napastnika uchroniło nasz zespół przed utratą bramki. Dwie minuty później sam na sam z Iwanowskim znalazł się Grzybowski, ale i tym razem górą był nasz bramkarz.

Reklama

W końcówce meczu obie drużyny otworzyły się jeszcze bardziej dążąc do zdobycia kompletu punktów. Trzy kolejne szanse zmarnowali biało-czerwoni, w tym jedną znakomitą Mateusz Laskowski, który po prostopadłym podaniu Tomasza Staniórskiego z linii obrony wyszedł niemal na czystą pozycję. Jego strzał z 20 metrów był jednak bardzo lekki, a piłka zmierzała w środek bramki, wobec czego Czapliński bez problemu ją złapał.

Już w doliczonym czasie gry ostanią w meczu sytuację mieli zambrowianie. I tym razem jednak bardzo dobrą interwencją popisał się Iwanowski broniąć uderzenie na swoją bramkę.

Reklama

- Myślę, że ten mecz był bardzo podobny do tego sprzed pół roku w Zambrowie. Drużyny czuły do siebie respekt i to było widać. Mecz był bardzo wyrównany. Przez kilkanaście minut przewagę w posiadaniu piłki mieli gospodarze, przez kilkanaście minut my i wreszcie na samym końcu mieliśmy dwie piłki meczowe, aby ten mecz wygrać. Niestety nie udało się. Z tego trudnego terenu przywozimy bardzo cenny punkt - podsumował spotkanie trener gości Krzysztof Zalewski.

- Zgodzę się, że mecz był wyrównany. Było dużo walki na boisku. Myślę, że wynik jest sprawiedliwy. Każdy liczył tutaj na naszą wygraną, graliśmy u siebie. Chcieliśmy tego, ale graliśmy tak, jak Olimpia nam pozwalała, a jest to bardzo dobry, ułożony zespół - stwierdził po meczu trener Marcin Mroczkowski.

Reklama

Derbowe spotkanie dawnego woj. łomżyńskiego pomiędzy ŁKS-em Łomża a Olimpią Zambrów zakończyło się bezbramkowym remisem i chyba żadna z drużyn nie może być usatysfakcjonowana takim wynikiem. O ile jednak klub z Zambrowa raczej nie wspomina o kolejnym awansie (w ubiegłum roku go wywalczyli, jednak ze względów finansowych pozostali w III Lidze), o tyle działacze, trenerzy i zawodnicy ŁKS-u otwarcie mówią o chęci gry w wyższej klasie rozgrywkowej w przyszłym sezonie. W tej sytuacji remis na własnym stadionie należy traktować jak stratę 2 punktów, co może zaważyć na końcowej klasyfikacji w tabeli. Również strata podstawowego zawodnika, jakim jest Paweł Galiński, która nie pozostała bez wpływu na przebieg tego spotkania, może mieć duże znaczenie w kolejnych meczach.

- Paweł ma duży wpływ na drużynę, jest jednym z doświadczonych zawodników. Po pierwszych badaniach nie wygląda to najgorzej, jest podejrzenie uszkodzenia rzepki. Miejmy nadzieję, że wiązadła są całe i że jak najszybciej wróci. Myślę jednak, że musi jeszcze zrobić rezonans po świętach. Jest to dla nas bardzo ważny zawodnik - poinformował o stanie zdrowia Galińskiego łomżyński trener.

Reklama

ŁKS 1926 Łomża - Olimpia Zambrów 0:0 (0:0)

ŁKS: Iwanowski - Staniórski, Galiński (2" Drągowski), Urban, Tarnowski - Rydzewski, Bernatowicz (70" Mleczek), Cychol - Ambrożewicz (61" Adamski), Szymański, Laskowski.

Olimpia: Czapliński - Golszewski, Piłatowski, Jóźwiak, Szczepanik - Hryszko, Dołubizna, Kuczałek (83" Trzaska), Butkiewicz - Grzybowski, Poduch.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości