Reklama

[VIDEO+FOTO] Łomżyński Wieczór Boksu z Tygrysem

11/03/2012 09:14

Mnóstwo wspólnych zdjęć z kibicami, wielka ilość rozdanych autografów to coś, do czego Dariusz Michalczewski zdołał już dawno przywyknąć. Nie inaczej było podczas sobotniej gali bokserskiej, której sławny "Tygrys" był gościem honorowym. Wielokrotny mistrz świata zawodowców przyjechał do Łomży na zaproszenie organizatora "Łomżyńskiego Wieczoru Boksu z Tygrysem" Dariusza Snarskiego, którego jest serdecznym kolegą, a także aby wesprzeć współorganizujący zawody łomżyński klub BKS "Tiger".

- Organizatorem tych walk jest mój stary przyjaciel, jeszcze z lat juniorskich. Znamy się z Darkiem Snarskim prawie 30 lat, razem zaczynaliśmy boksować, razem byliśmy mistrzami Spartakiady jeszcze w 1985, mistrzami młodzieżowymi w 1986 i pomagam swojemu koledze. Jestem też fundatorem, mam swoich stypendystów, którzy też tu dzisiaj boksują i staram się w ten sposób spłacić swój taki dług wdzięczności - tłumaczy Michalczewski.

"Tygrys", choć był niekwestionowaną gwiazdą tego dnia w Łomży, to jednak nie jedyną. Nie sposób nie wspomnieć o uczestniku walki wieczoru Aleksym Kuziemskim, którego walkę m.in. przyjechał obejrzeć Michalczewski. Zanim jednak doszło do tego starcia, na ringu zaprezentowali swoje umiejętności młodzi adepci pięściarstwa z łomżyńskiego BKS "Tiger", którzy skrzyżowali rękawice z rówieśnikami z Litwy.

Reklama

Wśród sędziów, oceniających poszczególne walki znalazła się legenda polskiego boksu Grzegorz Skrzecz, który pojawił się w roli nzarówno sędziego ringowego jak też punktowego.

Jak się okazało, podopieczni Zbigniewa Maleszewskiego posiedli już całkiem spore umiejętności, dzięki czemu młodzi, łomżyńscy pięściarze wygrali mecz bokserski przeciwko OLIMPIETIS Poniewież. W swoich walkach zwycięstwa odnieśli: Daniel Maleszewski, Islam Majrasultanov, Piotr Arnista i Piotr Rafałowski (zwycięstwo przed czasem). Jedynie przeciwnik Mateusza Gawęckiego okazał się od niego lepszy, dzięki czemu goście z Litwy zdobyli honorowe punkty.

Reklama

Młodzi zawodnicy BKS "Tiger" Łomża są podopiecznymi Fundacji Dariusza Michalczewskiego "Równe Szanse". Fundacja obejmuje opieką i wspomaga młodych sportowców, których sytuacja materialna nie pozwala na swobodny rozwój talentu.- Ja funduję stypendia dla młodych chłopaków, funduję obozy dla nich, szkolenia dla trenerów, kupuję sprzęt. Jest to taki mój dług wdzięczności i tym dziewczynkom i chłopcom, którzy potrzebują najbardziej, tej pomocy udzielam - mówi "Tygrys".

Po walkach juniorskich, występach artystycznych i podziękowaniach sponsorom i wszystkim, którzy pomogli w organizacji gali, prowadzący zawody ring announcer Edward Durda zapowiedział pierwszą tego wieczoru walkę zawodową. Zanim jednak między linami pojawili się zawodnicy, odbyła się licytacja rękawic z autografami Dariusza Michalczewskiego, Grzegorz Skrzecza, Dariusza Snarskiego i Aleksego Kuziemskiego. Dochód z licytacji zasilił konto łomżyńskiego klubu BKS "Tiger", a okazało się, że była to niemała jak na łomżyńskie warunki kwota 5 tys. złotych!

Reklama

Po chwili jednak na ringu stawili się uczestnicy pierwszej walki zawodowej w wadze piórkowej 57,2 kg Ignac Kassai (Węgry) i Krzysztof Rogowski (Boxing Production Polska). W 4-rundowym starciu, werdyktem sędziów 39-37 lepszy okazał się Polak, któremu jednak to zwycięstwo nie przyszło wcale łatwo. Węgier był bowiem twardym i wymagającym przeciwnikiem, jednak w końcówce wyraźnie osłabł, co pozwoliło Rogowskiemu, który kondycyjnie lepiej wytrzymał to spotkanie, rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść.

W drugiej zawodowej walce, której stawką był puchar Senatora RP Tadeusza Arłukowicza, łomżyńskiej publiczności zaprezentowali się walczący w wadze junior średniej 72,4 kg Raman Dzenkhkanau z Białorusi i Robert Świerzbiński z Boxing Production Polska. Białorusin najwidoczniej przyjechał do Łomży z myślą o szybkim zwycięstwie, najlepiej przez KO, bo natychmiast po pierwszym gongu ostro zaatakował Świerzbińskiego. Polak tylko przez sekundę dał się zaskoczyć rywalowi, co jednak nie przyniosło oczekiwanego przez gościa ze wschodu skutku i walka szybko przyjęła odwrotny od zamierzonego przez Białorusina przebieg. Świerzbiński był wyraźnie lepszy od swojego przeciwnika i po pierwszej rundzie bez żadnych wątpliwości prowadził na punkty. Białorusin nadrabiał nieco dużą agresją, jednak nie mogła ona pokryć braków w wyszkoleniu. Przewaga Świerzbińskiego była bezdyskusyjna, co najwyraźnie tak zestresowało jego rywala, że spróbował on zadać cios po komendzie "stop", na co publiczność zareagowała donośnymi gwizdami. Walka, która zakontraktowana była na 6 rund zakończyła się jednak już po ok. 2,5 min. rundy drugiej. Robert Świerzbiński, ciosami w okolice wątroby, spowodował drugie już liczenie zawodnika z Białorusi i walka zakończyła się przed czasem przez TKO.

Reklama

Rozochocona publiczność nie mogła już się doczekać walki wieczoru, w której o puchar Prezydenta Łomży Mieczysława Czerniawskiego zmierzyć się mieli Kameruńczyk Leo Tchoula i Aleksy Kuziemski. W związku z szybko zakończoną drugą walką organizatorzy musieli jednak dać zawodnikom trochę więcej czasu na rozgrzewkę, dzięki czemu kibice mogli jeszcze raz podziwiać występy taneczno - wokalne. W końcu jednak Edward Durda wywołał na ring Tchoulę i Kuziemskiego i rozpoczęła się walka wieczoru. W pierwszej rundzie, dość wyrównanej choć ze wskazaniem na Polaka, nikt chyba nie spodziewał się, że również ta walka nie potrwa 6 rund, na jakie została zaplanowana. Niestety, tym razem również zgromadzonym w Hali im. Olimpijczyków Polskich kibicom nie dane było zbyt długo podziwiać umiejętności bokserów. Już druga runda przyniosła bowiem rozstrzygnięcie. Wtedu to bowiem Kuziemski kolejnym już ciosem w tułów spowodował niezdolność do kontynuowania walki przez Kameruńczyka, przez co starcie zakończyło się jego zwycięstwem przez TKO.

- Dziękuję publiczności która tu była i mnie wspierała, naprawdę jest to miłe. Ja podszedłem do tej walki poważnie i na pewno to zaprocentowało. Co prawda dłużej niż walka trwała rozgrzewka, ale skończyło się tak, jak na to zawodnik pozwolił i cieszę się z tego - powiedział tuż po walce Kuziemski.

Reklama

Pierwsza zawodowa gala boksu w Łomży pokazała, że jest u nas zapotrzebowanie na tego rodzaju rozrywkę. Napływająca publiczność zajęła wszystkie dostępne miejsca i wypada postawić pytanie: kiedy kolejna gala w Łomży? Tym razem jednak poprosimy o więcej walk zawodowych...

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości