Reklama

[VIDEO+FOTO] Wielkie emocje i remis z Olimpią

09/05/2013 23:41

Taki ŁKS chcielibyśmy oglądać w każdym meczu. Pełni woli walki i zaangażowania, nie odstawiający nogi i dający z siebie wszystko, piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego zremisowali w zaległym meczu 18. kolejki III ligi z liderem tabeli Olimpią Zambrów 2:2. Bezsprzecznym bohaterem spotkania po stronie biało-czerwonych trzeba uznać Przemysława Olesińskiego, który najpierw zaliczył asystę przy pierwszym golu dla ŁKS-u, a później przepięknym strzałem z 25 metrów w okienko dał swojej drużynie punkt. Był również najaktywniejszym zawodnikiem ŁKS-u.

Mecz rozpoczął się bardzo nietypowo, bo... golem. Już pierwsza akcja podopiecznych trenera Mariusza Bekasa przyniosła im prowadzenie. Kapitalnym rajdem z prawej strony popisał się Przemysław Olesiński, który ograł lewego obrońcę Olimpii i przedarł się z piłkę w pole karne. Spod końcowej linii dograł dokładnie do Mateusza Laskowskiego a ten, jak za swoich najlepszych czasów, strzałem w długi róg pokonał Piotra Czaplińskiego. Była to dopiero 34 sekunda spotkania i większość kibiców nie zdążyła jeszcze nawet skupić swojej uwagi na boiskowych wydarzeniach.

Reklama

- Ten gol to był taki prezent, który ustawił nam całe spotkanie. Dzięki niemu mogliśmy zagrać z kontry - przyznał opiekun biało-czerwonych Mariusz Bekas.

Tak Właśnie wyglądało dalej to spotkanie. ŁKS cofnął się nieco wyczekując okazji do kontr i w pierwszej połowie funkcjonowało to naprawdę dobrze. Dość powiedzieć, że dopiero w 43 minucie Olimpia oddała pierwszy celny strzał na bramkę Krzysztofa Myślińskiego, który zastąpił dziś między słupkami pauzującego za żółte kartki Rafała Rakowieckiego. Wcześniej próbował strzelać również Michał Hryszko (w 21 min.), ale uderzona przez byłego zawodnika biało-czerwonych głową piłka minęła bramkę w bezpiecznej odległości.

Reklama

Obrona ŁKS-u funkcjonowała w tej części spotkania bez zarzutu i Myśliński nie miał wiele pracy. Kilka razy ełkaesiakom udało się wyprowadzić niezłe kontrataki, ale żaden z nich nie przyniósł realnego zagrożenia dla bramki Olimipii. Na przerwę obie drużyny zeszły więc przy wyniku 1:0, zanim to jednak nastąpiło, trener Bekas zmuszony został do przeprowadzenia pierwszej zmiany. Boisko opuścił Georgi Jinikashvili, a zastąpił go Bartosz Stachelski. Zmiana nie wynikała ze złej gry Gruzina, ale raczej z jego zbyt dużego zaangażowania, w wyniku którego ukarany już wcześniej żółtą kartką (nie bardzo wiadomo za co...), nowy zawodnik ŁKS-u wyraźnie pracował u sędziego na drugi kartonik, który spowodowałby konieczność gry w osłabieniu.

Po przerwie obraz gry nie uległ zasadniczo zmianie. Drużyną dominującą była wyraźnie lepsza piłkarsko Olimpia, której jednak łomżyńscy piłkarze przeciwstawili ponadprzeciętne zaangażowanie i ambicję, co wyrównywało szansy w tym spotkaniu. Taka gra toczyła się do 60 minuty, czyli do pierwszego błedu łomżyńskiej obrony. Niestety, ale po raz kolejny nie udało się ustrzec błędu w defensywie, a efektem tego był gol wyrównujący stan meczu autorstwa Przemysława Jastrzębskiego. Asystę przy tym trafieniu zaliczyłMichał Hryszko, który po wbiegnięciu ze skrzydła w pole karne gospodarzy wycofał piłkę na 16 metr, skąd uderzona przez Jastrzębskiego futbolówka trafiła do siatki.

Reklama

Cztery minuty po stracie gola mogło być 2:1 dla ŁKS-u. Kapitalnym strzałem pod poprzeczkę z 18 metrów popisał się bardzo aktywny przez cały mecz Olesiński, ale bramkarz Olimpii z najwyższym trudem i dużą dozą szczęścia odbił piłkę, która poleciała pionowo w górę i spadła z powrotem wprost w ręce leżącego na linii bramkowej golkipera.

W 70 minucie stało się jednak to, czego wszyscy się obawiali. Kolejny błąd w defesywie biało-czerwonych wykorzystał Kamil Zapolnik, który w bardzo efektowny sposób, przerzucając piłkę na głową, ograł jednego z obrońców ŁKS-u i bez problemu umieścił piłkę w siatce, wyprowadzając tym samym swój zespół na prowadzenie.

Reklama

Po wznowieniu gry ze środka boiska można było odnieść wrażenie, że z ełkaesiaków zeszło powietrze i kolejne bramki dla zambrowian są tylko kwestią czasu. W tym momencie jednak po raz kolejny swój zespół poderwał do walki Olesiński, który spróbował jeszcze jednego uderzenia z dystansu. Płaski strzał z 20 metrów padł jednak jeszcze i tym razem łupem Czaplińskiego. Spowodowało to jednak, że ŁKS otrząsnął się i zaczął groźnie atakować. Zapału biało-czerwonych nie ostudził nawet strzał na bramkę Myślińskiego, obroniony przez łomżyńskiego bramkarza.

Ataki ŁKS-u stawały się coraz groźniejsze, co powodowało że robiło się nieco więcej miejsca przed polem karnym. Ten stan rzeczy postanowił wykorzystać Olesiński, który zdecydował się na trzeci w krótkim odstępie czasu strzał z dystansu. Tym razem łomżyński pomocnik przymierzył z 25 metrów, a piłka przez niego uderzona jak bomba wpadła wprost w okienko bramki Czaplińskiego, który nie miał szans na obronę.

Reklama

Żadna z drużyn nie była usatysfakcjonowana remisem i w końcówce gra całkiem się otworzyła z obu stron. Oba zespoły dążyły do strzelenia zwycięskiej bramki i akcja szybko przenosiła się z jednej strony boiska na drugą. Żadnej z drużyn jednak strzelić gola się nie udało, choć w doliczonym czasie gry zaskoczyć bramkarza gości próbował strzałem z 20 metrów Bartosz Stachelski i zespoły musiały zadowolić się podziałem punktów.

- To było bardzo ciężki spotkanie na trudnym terenie. Fatalnie weszliśmy w ten mecz. Popełniliśmy błąd, jakich nie popełnialiśmy w poprzednich meczach i dlatego jesteśmy liderem. Po tym błędzie nie mogliśmy się otrząsnąć chyba przez pół godziny. Dopiero potem zaczęliśmy tworzyć jakieś akcje. Duże słowa uznania jednak dla chłopaków za drugą połowę, gdzie przejęliśmy kontrolę nad tym spotkaniem i wyszliśmy na prowadzenie. Taka jest piłka, że nie wykorzystuje się możliwości stworzenia sobie szansy i przeciwnik strzela na bramkę, bardzo piękną na 2:2. Na pewno wynik nie krzywdzi specjalnie żadnej z drużyn, ale chcieliśmy tu powalczyć o więcej. Myślę, że kibice mogą być zadowolenie, bo obejrzeli cztery piękne bramki - podsumował spotkanie grający trener Olimpii Zambrów Krzysztof Zalewski.

Reklama

- Gratuluję trenerowi gości postawy na boisku, bo drużyna Olimpii była tutaj dzdecydowanie lepsza piłkarsko i to ona prowadziła ten cały mecz. My tylko nastawiliśmy się na obronę środka pola. Oczywiście dostaliśmy taką niespodziankę, bo w 34 sekundzie strzeliliśmy bramkę, jest to rzadkość. Później chlopaki realizowali te zadania, które sobie założyliśmy. Wiedzieliśmy, że Olipia jest silniejsza pod względem grania w piłkę, ale szkoda że w drugiej połowie te dwa indywidualne błędy naszych zawodników skończyły się bramkami, ale na pewno Olimpia na nie zasłużyła. Cudowna bramka Przemka Olesińskiego. Żałujemy jednak, że tak mało kibiców było na takim fajnym spotkaniu, bo naprawdę można było popatrzeć na kawał dobrej piłki w wykonaniu Olimpii i mądrego bronienia się w naszym wykonaniu oraz fajnych kontrataków. Wszystkim zawodnikom na boisku słowa uznania za tempo, za jakość tego meczu - podzielił się swoją opinią trener Bekas.

ŁKS 1926 Łomża - Olimpia Zambrów 2:2 (1:0)

Reklama

Bramki: Laskowski (1"), Olesiński (77") - Jastrzębski (60"), Zapolnik (70")

ŁKS: Myśliński - Tadaj, Malinowski, Tarnowski, Cychol - Olesiński (82" Marcin Kraska), Rydzewski, Ambrożewicz (82" Kacprzyk), Jinikashvili (38" Stachelski) - Daniel Kraska (80" Mleczek), Laskowski

Olimpia: Czapliński – Olszewski, Piłatowski, Gogol, Szczepanik – Hryszko (83" Poduch), Zalewski, Kuczałek (46" Jakuszewski), Jastrzębski – Grzybowski, Zapolnik (87" Szóstko)

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości