3:0 zwyciężył zespół Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 Łomża w derbowym spotkaniu w III lidze z drużyną Warmii Grajewo rozegranym w środę 29 maja na stadionie w Łomży. Warmia, która notowała ostatnio zwyżkę formy, przyjechała do Łomży z myślą o zabraniu gospodarzom kompletu punktów. Z kolei ŁKS, po słabym występie przeciwko Mrągowii i blamażu w Szczuczynie, koniecznie chciał się zrehabilitować. Najlepsza do tego okazja była właśnie w najbardziej elektryzującym łomżyńskich kibiców spotkaniu przeciwko Warmii.
Choć ŁKS nie rozegrał nadzwyczajnego spotkania, to wygrał zasłużenie pokonując bardzo słabo dysponowaną wczoraj Warmię. Biało-czerwoni jak zwykle ruszyli do ataku już od pierwszego gwizdka arbitra i szybko zepchnęli gości do defensywy. Mimo optycznej przewagi nie udawało im się jednak stworzyć bramkowej sytuacji, a pierwszy strzał na bramkę Krzysztofa Gieniusza, zablokowany przez obrońców oddał w 8 minucie Jakub Ambrożewicz. W kolejnych minutach biao-czerwoni kilka razy podchodzili blisko bramki gości ale Bartosz Stachelski, Daniel Kraska, Albert Rydzewski i ponownie Stachelski strzelali niecelnie lub byli blokowani.
Dopiero w 24 minucie, po niemałym zamieszaniu w polu karnym Warmii, skąd obrończy trzy razy wybijali wrzucaną piłkę, świetnym prostopadłym podaniem obsłużony został Ambrożewicz. Kuba wyszedł sam na sam z Gieniuszem, "położył" go, minął i z ostrego kąta bez problemu trafił do siatki.
10 minut później znakomitą okazję do wyrównania miała Warmia. Po przerzucie piłki na lewą stronę przez grającego trenera "Wilczków" Roberta Speichlera i błędzie naszego obrońcy ostrym strzałem na bramkę Rafała Rakowieckiego popisał się Sypytkowski. Łomżyński golkiper w świetnym stylu obronił jednak to uderzenie.
Do końca pierwszej połowy ŁKS wciąż próbował podwyższyć prowadzenie, jednak próby te były nieskuteczne.
Drugą część meczu ponownie lepiej rozpoczął ŁKS. Już w 48 minucie powinno być 2:0 ale strzał Ambrożewicza został zablokowany w taki sposób, że piłka dość wolno potoczyła się wzdłuż linii bramkowej dosłownie kilkanaście centymetrów od niej. Trwało to dobre kilka sekund zanim jeden z obrońców blokujący łomżyńskich napastników zdołał ją wybić niemal z bramki. Dobitka Ambrożewicza okazał się niecelna.
Pięć minut później groźnym strzałem pogroził Gieniuszowi Stachelski. Tym razem jednak bramkarza Warmii zdołał odbić płasko uderzoną piłkę zmierzającą początkowo w sam róg bramki.
Za to po kolejnych dwóch minutach (w 55") było już 2:0. Po faulu na Danielu Krasce arbiter ani przez ułamek sekundy nie zastanawiał się i natychmiast wskazał na 11 metr. Etatowym wykonawcą tego rodzaju stałych fragmentów jes Albert Rydzewski, który jednak, trzeba to powiedzieć, nie popisał się tym razem. Piłka po jego strzale, choć skierowana w dolny róg bramki trafiła tam w końcu, to jednak uderzona została zbyt lekko i Gieniusz, który wyczuł zamiary strzelca miał ją już na rękawicy.
Zapewne gdyby bramkarz gości zdołał obronić karnego, mecz mógłby potoczyć się dalej w inny sposób. Po stracie drugiego gola jednak gra przyjezdnych całkowicie się posypała. W 57 minucie z błyskawiczną kontrą wyszli ełkaesiacy. Przemysław Olesiński obsłużył dokładnym podanie wbiegającego w pole karne Ambrożewicza, który po raz drugi w tym meczu pokonał bezradnego Gieniusza ustalając wynik spotkania na 3:0.
Do końca meczu było jeszcze pół godziny, a ŁKS pomimo prowadzenie trzema bramkami w dalszym ciągu atakował. Swoje okazje mieli jeszcze Daniel Kraska, kolejne dwie Ambrożewicz, wprowadzony w drugiej połowie w miejsce Stachelskiego Mateusz Laskowski i grający od 73 minuty za Olesińskiego Georgi Dzinikaszwili. Żadnemu z nich nie udało się jednak już więcej goli strzelić, ale cały zespół na czele z trenerem Marcinem Mroczkowskim został po zakończeniu meczu nagrodzony rzęsistymi brawami kibiców, co w ostanich czasach jest wielką rzadkością na łomżyńskim stadionie.
Po spotkaniu szkoleniowcu obu drużyn nie mieli zbyt wiele do powiedzenia.
- Gratuluję zasłużonego zwycięstwa trenerowi gospodarzy. ŁKS Łomża okazał się dzisiaj dużo lepszy od nas, aczkolwiek mój obraz meczu może być nieco przekłamany, ponieważ z boiska trochę inaczej to wyglądało. Mieliśmy jakieś swoje sytuacje ale błędy indywidualne w obronie zadecydowały o całym wyniku - podsumował spotkanie Robert Speichler.
- Zgadzam się, że byliśmy troszeczkę chyba lepszym dzisiaj zespołem. Rzeczywiście błędy zadecydowały o tych sytuacjach, o bramkach. My też się ich nie ustrzegliśmy. Współczuję Robertowi, bo cenię go jako bardzo dobrego piłkarza a było widać też, że do końca nie miał z kim grać i tak to się stało - dodał od siebie Marcin Mroczkowski.
ŁKS 1926 Łomża - Warmia Grajewo 3:0 (1:0)
Bramki: 24", 57" Ambrożewicz, 55" Rydzewski (k)
ŁKS: Rakowiecki - Tadaj, Bernatowicz, Tarnowski, Gałązka - 1Kacprzyk, Rydzewski, Ambrożewicz (80" M. Kraska), D. Kraska (68" Malinowski) - Olesiński (73" Dzinikaszwili), Stachelski (63" Laskowski)
WARMIA: Gieniusz - Randzio, Arciszewski, M. Tuzinowski, Kowalko - Chyliński (30" Sypytkowski), Speichler, Kosiński, Kozikowski (68" Krukowski), Koszczuk - Gutowski (46" Baczewski)