Nieco mniej mieszkańców Łomży niż podczas pierwszego meczu Polaków przyszło dziś na stadion miejski, by wspierać Reprezentację Narodową w walce o awans do ćwierćfinału Mistrzostw Europy. Nie przeszkodziło to jednak w znakomitej zabawie, która towarzyszyła łomżyńskim sympatykom futbolu aż do 72. minuty meczu, kiedy to po podaniu od Milana Barosa w pole karne wpadł Petr Jiracek i posłał piłkę do bramki Przemysława Tytonia.
Głośne do tego momentu trybuny w jednej chwili umilkły, by zaraz znów ożyć i zaśpiewać "Polacy, nic się nie stało". Do końca meczu było już jednak słychać tylko westchnienia zawodu po kolejnych, nieudanych próbach pokonania Petra Cecha. Po przegranym meczu nie było powodu do świętowania i stadion w szybkim tempie opustoszał.
W przerwie meczu reprezentacji zaprezentowany został puchar zdobyty trzy dni wcześniej w finale Okręgowego Pucharu Polski przez ŁKS 1926 Łomża, prezydent Mieczysław Czerniawski przekazał łomżyńskiemu klubowi 12 piłek treningowych, a prezes ŁKS-u Jarosław Kulesza zaprosił wszystkich do oglądania ostatniego meczu sezonu, w którym już jutro (w niedzielę) ŁKS podejmie ostatnią drużynę ligi - Czarnych Olecko.
Wykonanie: Kamil Brzostowski kamb@tlen.pl