Czy w łomżyńskim szpitalu łamane jest prawo pracy? Tak twierdzi jeden z naszych czytelników, który zwrócił się do nas z prośba o interwencję w tej sprawie. Po sprawdzeniu okazało się, że rzeczywiście, nie wszystko jest jak należy, ale wkrótce ma być lepiej.
- Moja żona pracuje jako pielęgniarka w Szpitalu w Łomży i jak inne panie pielęgniarki jest zmuszana do korzystania z jednej szatni wraz z mężczyznami. Jest tak, że między szafkami kobiet, są szafki mężczyzn. Sytuacja jest bardzo krępująca. Wszystkie prośby do administracji są zbywane, odpowiedź ze strony Pań zajmujących się szatniami jest jedna "CO WAM ŹLE?". Żona, jak i inne panie boją się pójść wyżej z powodu obawy o utratę pracy - pisze czytelnik, który zastrzega swoje nazwisko do wiadomości redakcji.
Postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie bliżej, bo nie mieściło nam się w głowie, że w XXI wieku, w cywilizowanym kraju w środku Europy, a w dodatku w państwowej instytucji, która jest największym pracodawcą w mieście takie rzeczy są w ogóle możliwe. Jak się okazało, nasz czytelnik niczego sobie nie wymyślił, a opisana sytuacja jest faktem. Potwierdziło nam to kilkoro pracowników szpitala, a także sam dyrektor Krzysztof Bałata, z którym skontaktowaliśmy się najszybciej, jak to było możliwe.
Jak twierdzi dyrektor, o całej sytuacji dowiedział się około 1,5 tygodnia temu, prawdopodobnie od tego samego męża jednej z pielęgniarek, który zwrócił się o interwencję do nas.
- Podjęliśmy już w tej sprawie odpowiednie kroki i szatnie będą rozdzielone - twierdzi Krzysztof Bałata.
Dyrektor sam przyznaje, że nie jest to specjalnie skomplikowana operacja, a jedyne co przedłuża rozwiązanie problemu to fakt, że część pracowników przebywa na urlopach, przez co nie można opróżnić ich szafek i przenieść rzeczy.
- Myślę, że potrwa to jeszcze około dwóch tygodni, ale problem rozwiążemy - zapewnia dyrektor szpitala, który jednak nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że dowiedział się o wszystkim dopiero teraz, choć sytuacja ta musi trwać już dłuższy czas.
Z pytaniami zwróciliśmy się także do Państwowej Inspekcji Pracy. Interesowało nas, co PIP może zrobić w tej sprawie i w jaki sposób mogą zgłaszać podobne sytuacje pracownicy.
- Pracodawca powinien zrobić oddzielne szatnie dla kobiet i dla mężczyzn. Przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy określają, że takie szatnie powinny być rozdzielone, podobnie jak pomieszczenia łazienki czy ubikacji - usłyszeliśmy w łomżyńskim oddziale Państwowej Inspekcji Pracy.
Jeżeli chodzi natomiast o wszelkiego rodzaju zgłoszenie naruszeń prawa pracy do PIP, co prawda skarga powinna zostać dokonana pisemnie z podaniem danych osobowych, ale osoba zgłaszająca może zastrzec, żeby jej dane osobowe nie były ujawniane w czasie kontroli. Uzyskaliśmy jednak obietnicę, że nasza publikacja zostanie potraktowana jak doniesienie medialne, na podstawie którego w szpitalu zostanie przeprowadzona kontrola w podanym zakresie.